Archiwum Polityki

Sushi z kapustą

Bestiariusz to znane od czasów średniowiecza bogato iluminowane dziełko wierszem albo prozą złożone, opisujące wygląd i zachowanie zwierząt prawdziwych albo zgoła fantastycznych, wraz z dodaniem alegorycznego komentarza mającego na celu moralne nauki. I do tej tradycji przekornie i zabawnie odwołuje się Michał Komar w swej najnowszej książce „Bestiariusz codzienny”. W końcu przekonanie, że człowiek człowiekowi wilkiem i dziś nie należy do najrzadszych. Świat dla autora jest miejscem dziwów, nie dość, że jest nieprzejrzysty, to jeszcze szalony. I przykłady na to, podane w formie dziennych zapisów, pokazują, jak trudno być rozumnym, żyjąc w szalonym miejscu i czasie (ta znana formuła Stefana Kisielewskiego, stanowiąca motto jego niegdysiejszych felietonów, zdaje się patronować i pisarstwu Komara).

Komar przytacza anegdoty z życia codziennego i sięga po zdarzenia z „wielkiej” historii. Opisuje wyprawę na warszawskie Bródno po pijawki dla chorej babki w 1949 r. i kuriozalną wystawę podarunków od ludności dla generalissimusa Stalina w warszawskim Muzeum Narodowym, idiotyczny entuzjazm i brawurę ułanów Kozietulskiego, gorączkę tulipanową w XVII-wiecznej Holandii, tajemnicze przygody ludzi uwikłanych w morderczą historię XX w. (gry wywiadów, historie rozmaitych prowokacji, zwariowanych konspiracji) i komiczne perypetie ludzi wikłających się dzisiaj w wielkoświatowe biznesy o podejrzanym charakterze. Pisze o fatalnym braku higieny dentystycznej współobywateli i o wielkości ich rodaka Josepha Conrada-Korzeniowskiego.

Słowem jest to i wytworne sushi, i groch z kapustą, podane nam elegancko i z humorem jako danie zamierzone.

Polityka 20.2003 (2401) z dnia 17.05.2003; Kultura; s. 59
Reklama