Archiwum Polityki

Oto jest głowa państwa

Czy prezydent powinien stanąć przed komisją śledczą

Komisja sejmowa zastanawia się nad wezwaniem Aleksandra Kwaśniewskiego przed swe oblicze. Zdania prawników konstytucjonalistów są w tej kwestii podzielone, polityków raczej nie. Poseł Jan Rokita wręcz nie wyobraża sobie, by prezydent przed komisją nie stanął, by poddać się jego dociekliwym pytaniom czy „drążeniu tematu” oraz „ciągnięciu wątków” przez posła Zbigniewa Ziobro, który chciałby „posiąść wiedzę”. Presja na prezydenta ze strony opozycji wzmaga się, choć wcześniej postanowiono, że decyzję w tej sprawie komisja podejmie po przesłuchaniu premiera, co jest ucieczką od decyzji, czekaniem na rozwój wydarzeń i wykorzystywaniem kwestii wezwania do bieżących rozgrywek politycznych toczących się na forum komisji. W rzeczywistości zadecydować można już teraz. Prezydent złożył zeznania w prokuraturze, komisja je zna, wykorzystuje je zresztą i ujawnia pod byle pozorem i bez związku z prowadzonymi akurat przesłuchaniami (znów celuje prymus we wszystkim – Jan Rokita), wiadomo, że nic więcej nie powie. Wiadomo jednak również, że im dłużej będzie się debatować, czy prezydent powinien stanąć przed komisją, tym bardziej będzie utrwalało się w opinii publicznej przekonanie, że Aleksander Kwaśniewski jest jakoś tam uwikłany w sprawę Rywina. I zapewne o to chodzi posłom opozycji, którym już rysuje się cel o wiele ambitniejszy niż doprowadzenie przed Trybunał Stanu premiera.

Otóż niezależnie od prawniczego sporu i opinii polityków komisja z wezwaniem prezydenta powinna mieć trudny orzech do zgryzienia. To ona ostatecznie zadecyduje, czy w tę oczywistą i nazbyt już przejrzystą polityczną grę wciągać, bez powodu, głowę państwa, a tym samym autorytet państwa.

Polityka 15.2003 (2396) z dnia 12.04.2003; Komentarze; s. 17
Reklama