Archiwum Polityki

Cud nad Wisłą

Prawie każdy ma względem Wisły jakieś własne plany. Różni – różne. Cywilizować – ekologizować. Pływać – przyglądać się z brzegu. Budować mosty – blokować je. Rzucać kamieniami w kajakarzy – przyjaźnie do nich machać. Pić nad rzeką piwo – pić wino. Zarabiać na Wiśle – tracić na niej.

Witold Ginter, kapitan Żeglugi Śródlądowej i mechanik okrętowy pierwszej klasy, były wicemistrz Polski w sportach motorowych i założyciel elitarnej Grupy Interwencyjnej WOPR, od dziecka maniak Wisły zamieszkały na warszawskiej Pradze, trzyma na balkonie lornetkę i w wolnej chwili patroluje rzekę w polu widzenia od Saskiej Kępy po Starówkę. Na przykład teraz płyną trzy motorówki z komendy rzecznej policji.

Oho, widzę dochodzeniowca – melduje kapitan żonie.

Polityka 32.2004 (2464) z dnia 07.08.2004; Na własne oczy; s. 92
Reklama