Archiwum Polityki

Lekożercy

Wychodzi na to, że jesteśmy narodem lekomanów: 35 proc. Polaków regularnie przyjmuje medykamenty przepisane przez lekarza, średnio po pięć tabletek dziennie. Co czwarty kupuje leki bez recepty na zapas. Jeśli chodzi o spożycie środków przeciwbólowych, mamy trzecie miejsce na świecie po Amerykanach i Francuzach. 20 proc. Polaków sięga po preparaty multiwitaminowe i wzmacniające. Przy czym świadomość, po co to wszystko kupujemy, jest raczej nikła. Łykamy na wszelki wypadek. W ubiegłym roku znów pobiliśmy własne rekordy. Padamy ofiarą agresywnego marketingu i... samotności.

Jesteśmy właśnie w kolejnym apogeum lekobrania, które zazwyczaj zaczyna się w listopadzie. Sprzedaż leków zwalczających objawy przeziębienia i przeciwgorączkowych rośnie wówczas czterokrotnie. Coraz więcej leków kupujemy bez recepty (tzw. OTC, od ang. over the counter). Od stycznia do listopada 2005 r. wydaliśmy na nie 3,2 mld zł, czyli o ponad 8 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Gdy chodzi o wydatki na OTC, mamy szóste miejsce w Europie po bogatych: Francji, Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Choć – jak zapewniają producenci – gdy trafi się dobra jesień i zima, wyprzedzimy Hiszpanów. Co więcej, według prognoz ten rynek będzie rósł do 2009 r. o 7 proc. rocznie.

Wrzuć tabletkę

– Preparaty dla biznesmenów, dla pokwitających dziewcząt, dla aktywnych umysłowo. Czekam, aż na rynku pojawi się multiwitamina dla mańkutów – mówi dr Józef Meszaros z Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Akademii Medycznej w Warszawie. – Nie ma pacjenta, u którego lista niedoborów byłaby zgodna ze składem takich preparatów. Gdyby zamiast to kupować, zaoszczędził na urlop, wyszłoby mu to na lepsze. Przykładem leku całkowicie zbędnego jest choćby Rutinoscorbin. Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że poprawia odporność. Nigdy nie opublikowano badań, które by to potwierdzały. Dochody ze sprzedaży Rutinoscorbinu wynoszą około 70 mln zł rocznie.

pill for every ill (tabletka na każdą chorobę) – ta amerykańska zasada w pełni już u nas działa. Reklama wytwarza odruch: coś ci jest? Weź pigułkę. Nic ci nie jest? Weź profilaktycznie. Trudno dziś wyobrazić sobie życie bez tabletki.

Polityka 2.2006 (2537) z dnia 14.01.2006; Raport; s. 4
Reklama