Archiwum Polityki

Czesne i odchodne

Uczelnie prywatne robią wiele, by przyciągnąć przyszłych studentów. I równie dużo, aby nie pozwolić im potem odejść. Trzeba bardzo uważać na umowy, jakie w niektórych szkołach podsuwane są kandydatom do podpisu. Nieuwaga może słono kosztować.

Z końcem drugiego roku przestałam chodzić na zajęcia. Nie złożyłam wypowiedzenia na piśmie, bo byłam przekonana, że niezaliczenie czwartego semestru kwalifikuje mnie do skreślenia z listy studentów – mówi Iza Wiąckowska, była studentka Szkoły Wyższej Rzemiosł Artystycznych w Warszawie. – Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że zostałam wpisana na kolejny semestr, a szkoła wezwała mnie do zapłaty czesnego za rok akademicki 2004/2005 wraz z odsetkami i karą umowną.

Umowa ze szkołą, którą podpisała Iza, nakłada na studenta obowiązek zapłaty zarówno odsetek jak i kary umownej, czyli w praktyce dwukrotnie obciąża go kosztami za opóźnienie w płatności czesnego.

Polityka 29.2005 (2513) z dnia 23.07.2005; Kraj; s. 34