Archiwum Polityki

Golf w biedaszybie

W turbogolfie na Śląsku nie ma meleksów, chorągiewek i dołków w przystrzyżonej trawie. W zamian jest klimat jak z filmu s.f.

Zdred i Smołas, obaj z Siemianowic Śląskich, wchodzą do opuszczonej hali fabrycznej Huty Kościuszko w Chorzowie. – Miejsce niezbyt przyjazne grze, bo piłki się gubią, ale za to jaki klimat! – przekonują. 

Przeskakują nad prowizoryczną bramą z tabliczką „Teren prywatny, wstęp wzbroniony”. – Spokojnie, huta nie działa od wielu lat – zapewnia Smołas. – Ale wchodzi się na własne ryzyko! – dodaje z uśmiechem.

Polityka 42.2005 (2526) z dnia 22.10.2005; Na własne oczy; s. 124