Archiwum Polityki

Czasza paruje

Dźwigamy się z największego od 250 mln lat załamania klimatu. Nowe, mocne dowody potwierdzają, że grzejnik, który kilkanaście tysięcy lat temu zaczął podgrzewać planetę, znajdował się w morzach oblewających Antarktydę. Uruchomiło go Słońce, nie gazy cieplarniane. Te dołączyły potem.

Przed dwoma milionami lat na ziemskim globie zaczęła się epoka lodowcowa. Od tego czasu duże fragmenty Europy, Azji i Ameryki Północnej wielokrotnie uginały się pod ciężarem czasz lodowych o grubości kilku kilometrów. Ostatnia z nich ustąpiła dopiero 11–12 tys. lat temu. Jeszcze przed 20 tys. lat Polska na północ od Zielonej Góry, Warszawy i Białegostoku przypominała Grenlandię i północny skraj Półwyspu Skandynawskiego. Tak byłoby nadal, gdyby nie nagła i szczęśliwa dla nas odmiana losu, dzięki której w ciągu paru tysięcy lat arktyczne mrozy odeszły, lody stopniały, a my odzyskaliśmy jedną trzecią terytorium.

Polityka 50.2007 (2633) z dnia 15.12.2007; Nauka ; s. 80
Reklama