Archiwum Polityki

Na wariata

Pościg za trzema groźnymi bandytami, którzy uciekli ze szpitala psychiatrycznego w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie przebywali na obserwacji, śledziła cała Polska. Wcześniej można było zobaczyć w telewizji, jak Janusz T., zwany Krakowiakiem, wróg publiczny numer jeden, na sali sądowej bełkotał, śpiewał, a po wyprowadzeniu rozebrał się do naga i zaczął wywijać hołubce. Czy tak zachowuje się normalny człowiek? – na to pytanie mogą odpowiedzieć tylko psychiatrzy. Ale istnieje ryzyko, że Krakowiak, odesłany na obserwację – bez większego trudu wyrwie się na wolność.

W czasie śledztwa Janusz T. był wielokrotnie badany i lekarze nie stwierdzili, aby w chwili popełniania przestępstw miał zaburzenia psychiczne – tłumaczy prokurator Leszek Goławski z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. – Być może to tylko linia obrony. Nie można też wykluczyć symulacji choroby, która ma doprowadzić do przeniesienia Krakowiaka z pilnie strzeżonego aresztu na oddział szpitala psychiatrycznego, gdzie nie ma już takich rygorów bezpieczeństwa.

Polityka 12.2001 (2290) z dnia 24.03.2001; Kraj; s. 26