Archiwum Polityki

Fabryki zwierząt

Hodowla przemysłowa zmieniła zwierzęta w żywe produkty. Liczy się wyłącznie wydajność, opłacalność i zysk. Jest to trend cywilizacyjny obecny na całym świecie, jednak Europa Zachodnia pod presją opinii publicznej właśnie stara się od niego odchodzić. Polska – przeciwnie. To, co odbywa się w parlamencie pod hasłem dostosowania polskiego prawa do norm europejskich, przypomina zabawę zwaną marynarskim krokiem: dwa kroki do przodu, krok w tył.

Jedni widzą w zwierzętach źródło zysku, drudzy żywe, zdolne do cierpienia istoty. Gdy pojawiają się projekty nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (kolejny znalazł się właśnie w Sejmie), opinia publiczna przyjmuje je dość obojętnie sądząc, że to kwestia prawnych kruczków i sporów o detale między lobby producentów a nawiedzonymi ekologami. Większość jednak nigdy nie widziała wnętrza kurzej fermy, przemysłowej chlewni czy hodowli norek.

Dziesięć tysięcy świń

Dannish Farming Consultants powstał na gruzach gierkowskiej tuczarni w podgliwickich Rzeczycach.

Polityka 18.2002 (2348) z dnia 04.05.2002; Kraj; s. 16
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >