Archiwum Polityki

Polskie kino opowiada bajki

W jednym z prezentowanych w Gdyni filmów dziecięcy bohater lewituje, co można potraktować jako scenę symboliczną. Polskie kino też postanowiło bowiem oderwać się od szarej rzeczywistości, proponując zamiast realistycznych obrazów sentymentalne historie ze szczęśliwym zakończeniem.

Nagrodę główną, czyli ryczące Złote Lwy, dostały w tym roku „Sztuczki” Andrzeja Jakimowskiego, czego można było się spodziewać. Film pokazywany był wcześniej na festiwalu w Wenecji, gdzie zebrał wiele zasłużonych pochwał. W Gdyni nie mogło być inaczej. Polskie kino, mimo wielu zachwytów, jakie padały ze sceny Teatru Muzycznego podczas gali kończącej festiwal, nadal jest półamatorskie. Nawet najlepsze filmy mają rzucające się w oczy mankamenty, przede wszystkim zawodzą scenarzyści, ponadto niemal wszystkie są za długie.

Polityka 39.2007 (2622) z dnia 29.09.2007; Ludzie; s. 112
Reklama