Archiwum Polityki

Skąd wziął się Bóg

Kiążka „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa, brytyjskiego biologa, odnosi właśnie sukces wydawniczy również w Polsce; jest to w zamierzeniu autora antyreligijne opus magnum. Gdy zdjąć z niej jednak publicystyczną otoczkę, w mocy pozostaje pytanie o genezę religii. Bo naukowcy cały czas spierają się o to.

Problem był rozważany od bardzo dawna (swoje teorie formułowali m.in. Wolter, Freud, Durkheim), ale dopiero narodziny teorii ewolucji i spojrzenie na człowieka z perspektywy jego biologicznego (a więc przede wszystkim genetycznego) dziedzictwa wydawało się dawać do ręki narzędzia pozwalające rozwikłać zagadkę religii. Okazuje się jednak, że problem jej genezy to twardy orzech do zgryzienia, na którym również Dawkins połamał sobie zęby.

Hipoteza: Umysłowy pasożyt

Brytyjski uczony jest przekonany, że z ewolucyjnego punktu widzenia religia nie ma sensu.

Niezbędnik Inteligenta Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 13 (90134) z dnia 29.09.2007; Niezbędnik Inteligenta; s. 14