Archiwum Polityki

Język zamiast słów

Język zamiast słów, czyli jak mówić o miłości

Kiedyś tabu był seks, tak dziś staje się nim miłość. Kiedyś tabu był seks, tak dziś staje się nim miłość. Mirosław Gryń / Polityka
W epoce dominacji obrazu nad słowem zanika spontaniczny język wyrażania uczuć. Współczesny człowiek o miłości mówi żartem, w cudzysłowie lub nie mówi wcale. Tak jak kiedyś tabu był seks, tak dziś staje się nim miłość.

Na początku lutego kioski, sklepy, supermarkety i stoiska uliczne zapełniają się walentynkowymi kartkami. Rynek oferuje pełen asortyment miłosnych wyznań. Gotowe formuły: frywolne, lubieżne, zabawne, romantyczne, sentymentalne - wystarczy wybrać i złożyć podpis. W epoce dominacji obrazu nad słowem zanika spontaniczny język wyrażania uczuć. Współczesny człowiek o miłości mówi żartem, w cudzysłowie lub nie mówi wcale. Tak jak kiedyś tabu był seks, tak dziś staje się nim miłość.

Już Boy ubolewał, że polszczyzna jest nie dość subtelna, gdy chodzi o opis miłosnych uniesień, każąc nam wybierać między „serc komunią” a „świństwem” i nic pomiędzy.

Polityka 7.1999 (2180) z dnia 13.02.1999; Raport; s. 3
Oryginalny tytuł tekstu: "Język zamiast słów"