Archiwum Polityki

Koń w modzie

Słowa Johna Galsworthy’ego: „zabawna rzecz dzieje się z końmi: wychodzą z użycia, a wchodzą w modę”, opisujące rzeczywistość brytyjską początków XX w., znakomicie pasują do dzisiejszych polskich realiów.

Od kilku lat nie trzeba już być milionerem ani wyprowadzać się na wieś, by mieć własnego wierzchowca. Co roku przybywa przedstawicieli wyższej klasy średniej, którzy po pracy pędzą do podmiejskiej stajni. Koń i wszystko co z nim związane jest sposobem na spędzanie wolnego czasu, weekendów, nawet wakacji. Towarzyską nobilitacją. Bo konie ma lub na nich jeździ elita, czy to artystyczna, jak Daniel Olbrychski, czy biznesowa, jak Aleksander Gudzowaty. Niejeden zamożny mieszczuch też nagle czuje w żyłach dopływ krwi ułańskich przodków i dosiada własnego wierzchowca.

Polityka 20.2008 (2654) z dnia 17.05.2008; Na własne oczy; s. 116