Archiwum Polityki

Polonia na wydaniu

My Polacy złote ptacy. Papież nasz, Wałęsa obalił komunizm, Kopernik wstrzymał Słońce, Wajda odebrał Oscara i co trzeci bocian wraca z Afryki na naszą polską ziemię. A jednak mało kto za granicą darzy Polaków jakąś szczególniejszą sympatią. Cudzoziemcy po pierwsze niewiele o nas wiedzą, a jeśli już coś wiedzą – najczęściej o cechach złych. Trzeba coś przedsięwziąć dla poprawienia wizerunku Polski za granicą. Choćby dlatego, że o naszym przyjęciu do Unii w ostatecznej instancji zadecydują kiedyś nie techniczne rokowania, lecz opinia publiczna krajów Piętnastki.

Ilu czytelników przeżyło ten sam co ja moment zażenowania na wielkich lotniskach przesiadkowych. Polscy pasażerowie są w grupie łatwo rozpoznawalni. Jakiś uchwytny cwaniacki styl, tania hałaśliwość przechwałki, często ordynarny język i papuzi, dżinsowaty strój. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy, ale na wszystkich rzutuje. Nieznany Polak nie ma dobrych wejść. Katarzynę, pracownicę międzynarodowego koncernu w Polsce, wysłano na kurs za granicę. Tam amerykański szef przyjął ją z niedbałym lekceważeniem, dopiero potem z zainteresowaniem: nie krył zdumienia, że kobieta mówi świetnie po angielsku i że w polskich szkołach uczą o Makbecie.

Polityka 32.2000 (2257) z dnia 05.08.2000; Kraj; s. 22