Archiwum Polityki

Upojeni monopolem

Warszawską giełdę zelektryzowała wieść o zainteresowaniu rosyjskiej firmy Łukoil Polskim Koncernem Naftowym Orlen SA. Inwestorzy uznali ją za prawdopodobną i zaczęli kupować akcje płockiej spółki, co spowodowało nagły wzrost kursu. Władze Orlenu uspokajają – firma nie utrzymuje kontaktów z Łukoilem, nie ma go też wśród dużych inwestorów posiadających akcje koncernu. Czy scenariusz wrogiego przejęcia polskiego monopolisty paliwowego przez rosyjskiego giganta to wymysł giełdowych spekulantów? Czy rzeczywiście Orlenowi nic nie grozi?

Informacje o wykupowaniu akcji Orlena przez Łukoil opublikowała Gazeta Giełdy „Parkiet”, jednak pogłoski na ten temat krążyły w branży naftowej już od kilku tygodni. Mają one wiele cech prawdopodobieństwa. Łukoil to największa rosyjska firma paliwowa, naftowy odpowiednik słynnego Gazpromu. Ma dostęp do olbrzymich złóż ropy i sporą bazę przetwórczą. Od kilku lat Rosjanie prowadzą ekspansję w wielu krajach, także w Europie Wschodniej. Łukoil przejął rafinerię w Bułgarii, prowadził też ostrą walkę o litewską rafinerię w Możejkach. Aby wymusić na sejmie litewskim zgodę na sprzedaż kontrolnego pakietu akcji, Rosjanie kilkakrotnie wstrzymywali dostawy ropy naftowej. Ostatecznie batalii nie wygrali, a strategicznym inwestorem w Możejkach została amerykańska firma Williams.

Trzy lata temu, kiedy Nafta Polska rozsyłała zaproszenie do negocjacji w sprawie prywatyzacji polskiego sektora paliwowego, zgłosił się także Łukoil, choć akurat do niego zaproszenia nie wysłano. Rosyjska firma stworzyła w Polsce własną spółkę i zapowiedziała ekspansję na rynku paliwowym. Do 2000 r. zamierzała uruchomić 40 stacji benzynowych. Miał się tym zajmować słynny rosyjski biznesmen Siergiej Gawriłow, który zamieszany w rozmaite afery i podejrzewany o związki z rosyjskimi służbami specjalnymi musiał Polskę opuścić. Łukoil przez krótki okres dysponował jedną stacją koło Radzymina. Czym dziś zajmuje się spółka Łukoil Polska trudno zgadnąć. W Orlenie twierdzą, że nie utrzymują współpracy handlowej z tą firmą, również Polska Izba Paliw Płynnych nic nie wie na jej temat. W warszawskiej siedzibie spółki sekretarka zaciągając śpiewnie wyjaśnia, żeby zadzwonić kiedy indziej, najlepiej w przyszłym tygodniu, bo „teraz dyrektor nie może rozmawiać”.

Polityka 32.2000 (2257) z dnia 05.08.2000; Gospodarka; s. 60
Reklama