Archiwum Polityki

Bałamutne powtórki

Kreml porównuje południową Osetię z Kosowem, a Cchinwali ze Srebrenicą. Dla prof. Żanny Czoczijewej, Osetynki, nowymi nazistami są Gruzini. Z kolei tuba naszych narodowców właśnie w Putinie widzi nowego Hitlera.

Zamęt łatwych analogii pogłębiają renomowani politolodzy i filozofowie. Wejście Rosjan do Gruzji – wołają w „Libération” Bernard-Hanri Lévy i André Glucksmann – to „decydujący punkt zwrotny w dziejach Europy od upadku muru berlińskiego”. Piszą: Gorbaczow nie wysłał w 1989 r. czołgów do Polski. Jelcyn nie przyszedł w 1994 r. z pomocą Miloszeviciowi. Nawet Putin nie zdławił w 2002 r. gruzińskiej rewolucji róż, a w 2004 r.

Polityka 35.2008 (2669) z dnia 30.08.2008; Ogląd i pogląd; s. 18
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >