Archiwum Polityki

Uderzenie głową

Prezydent chce być nadal prezydentem i pragnie, aby jego brat został ponownie premierem. Premier zaś chce zostać prezydentem, przy założeniu, że Jarosław Kaczyński nigdy już premierem nie zostanie. Ten splot sprzecznych interesów wytwarza wielką negatywną energię, która musi gdzieś znaleźć ujście.

Starcie przybrało już charakter otwartej wojny, a w Polsce przywykliśmy do tego, że wraz z zakończeniem jednej kampanii rusza następna. Politycy przestali cieszyć się samą władzą; napędza ich jedynie chęć jej przedłużenia po to, aby nadal o nią walczyć. Ponadto Lech Kaczyński niewątpliwie traktuje swą prezydenturę jako misję, posłannictwo, zwłaszcza od czasu, gdy funkcję premiera stracił jego brat – najlepszy szef rządu ze wszystkich, jego zdaniem oczywiście. To jest ból, na który nie ma znieczulenia.

Polityka 43.2008 (2677) z dnia 25.10.2008; Temat tygodnia; s. 12