Archiwum Polityki

Na zimno

Najlepszy od lat sezon polskich sportowców dyscyplin zimowych rozbudził nadzieje przed przyszłorocznymi igrzyskami olimpijskimi w Vancouver. W końcu dmuchanie balonu oczekiwań to nasza narodowa

Beczka miodu jeszcze nigdy nie była tak duża. Najwięcej dosłodziła oczywiście Justyna Kowalczyk – trzy medale mistrzostw świata, w tym dwa złote, do tego Kryształowa Kula za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Medal mistrzostw świata – brązowy – wywalczyła w konkurencji halfpipe snowboardzistka Paulina Ligocka. Biatlonista Tomasz Sikora zajął w klasyfikacji generalnej PŚ drugie miejsce. Pod koniec sezonu obudzili się skoczkowie – Adam Małysz trzy razy stanął na podium w konkursach indywidualnych, drużyna była druga podczas zawodów na mamuciej skoczni w Planicy. Wcześniej były też czwarte miejsca na mistrzostwach świata w Libercu – indywidualnie Kamila Stocha oraz w drużynie.

Ale jest też łyżka dziegciu – powrót Sikory bez medalu z mistrzostw świata w Pyeong Chang i przykra strata, w ostatniej chwili, Małej Kryształowej Kuli w klasyfikacji generalnej sprintu, a poza tym fatalny sezon jego kolegów i słaby koleżanek z reprezentacji. Złe wrażenie z początku sezonu skoczkowie zatarli na finiszu, ale rachunek błędów nie minie trenera Łukasza Kruczka.

Polskie biegi narciarskie to dziś tylko Justyna Kowalczyk. Kolejną sklasyfikowaną w łącznej punktacji PŚ Polką byłą Sylwia Jaśkowiec – na 76 miejscu. Wśród mężczyzn jest jeszcze gorzej – Janusz Krężelok był 109, a Maciej Kreczmer 160. Narciarstwo alpejskie wciąż nie istnieje – punktów uzbieranych przez Agnieszkę Gąsienicę-Daniel w pucharowych konkurencjach wystarczyło na 116 pozycję. Katarzyna Karasińska, którą jeszcze dwa lata temu chwalono za formę i styl na slalomowych trasach, w tym sezonie ukończyła jedną z czternastu konkurencji i w generalce była 121.

Polityka 14.2009 (2699) z dnia 04.04.2009; Ludzie i obyczaje; s. 108
Reklama