Archiwum Polityki

Bezbronny jak delfin

Jej droga do delfinów, fok i żółwi morskich na Wschodnim Wybrzeżu USA zaczęła się od traszek i kijanek na warszawskim Żoliborzu.

Godzina 2.30. Wyrwana ze snu Julika przeciera oczy. Jej pager pulsującym dźwiękiem sygnalizuje, że do skrzynki dotarła wiadomość: „Delfin wyrzucony na plaży w Brooklynie, na wysokości 186 ulicy, kontakt do Jamesa Smitha”. Julika sięga po notes i długopis; jeszcze kilka telefonów – po dodatkowy personel, do świadka zdarzenia, na policję i może wybiec z domu. Za kwadrans jest w bazie, gdzie przesiada się do ambulansu przystosowanego do przewozu zwierząt.

Polityka 19.2009 (2704) z dnia 09.05.2009; Ludzie i obyczaje; s. 90