Archiwum Polityki

Patrzcie, jak pięknie cierpię

Treliński nie opowiada mitu o Orfeuszu i Eurydyce, tylko własną fabułę. To nie zaskakuje, uczynił tak już w przejmującym „Królu Rogerze”. Najnowsza premiera jest mniej przekonująca.

W „Orfeuszu i Eurydyce” Chris-topha von Glucka, wystawionym w Operze Narodowej w koprodukcji ze Słowackim Teatrem Narodowym z Bratysławy (tam premiera odbyła się w grudniu), wykorzystano wcześniejszą, tzw. wiedeńską, wersję dzieła, z włoskim tekstem, bez baletu, z altową partią Orfeusza, w tym przypadku realizowaną przez baryton (jak już zresztą nieraz to wystawiano). Reżyserowi owa bardziej ascetyczna wersja lepiej pasowała do jego opowiadania.

Polityka 23.2009 (2708) z dnia 06.06.2009; Kultura; s. 64
Reklama