Archiwum Polityki

Verdun 2009?

Prezydent Sarkozy w uroczystym przemówieniu w Wersalu powiedział, że Francja nie zamierza zaciskać pasa. Niemcy przeciwnie – zapowiadają twardą walkę z deficytem. Tego w ramach Unii nie da

Francja i Niemcy zdecydowały się ostatecznie pójść własnymi drogami. Potencjalnie ma to większe znaczenie dla przyszłości Europy niż osławiony traktat lizboński. Niemcy weszły na ścieżkę ostrego ograniczenia publicznego zadłużenia, a Francja zadeklarowała ustami swego prezydenta, że ważniejszy jest francuski model społeczny. Zaczyna się przeciąganie liny, które nieuchronnie zakończy się wywieszeniem przez kogoś białej flagi.

Większą – od paryskiej – wagę gatunkową ma decyzja Berlina o wprowadzeniu poprawki do konstytucji niemieckiej, która wymaga, aby od 2016 r. rząd federalny zmniejszył deficyt budżetowy do przynajmniej 0,35 proc. PKB. Od 2020 r. niemieckie państwa związkowe w ogóle nie powinny mieć deficytu. Oznacza to, że priorytetem Niemiec będzie w najbliższych latach stabilność budżetowa. Kryzys, nie kryzys, trzeba oszczędzać.Mamy więc gotowy scenariusz krwawego starcia politycznego.

W jakimś sensie Niemcy zadecydowały za całą Europę,

bo to, co się dzieje w największej europejskiej gospodarce, ma kolosalny wpływ na sytuację w całej Unii, a już zwłaszcza w strefie euro.

Niemcy przesadzili na swój sposób. Umieszczenie w Konstytucji zapisu o wyeliminowaniu deficytu budżetowego nie było żadną koniecznością. Ani Niemcy, ani Francuzi nie konsultowali się z innymi partnerami w sprawie przyjętych przez siebie założeń strategicznych. Jedni i drudzy dokonali wyborów czysto politycznych.

Oczywiście, przy ocenie tej fundamentalnej rozbieżności w Unii trzeba spojrzeć trzeźwiej na same manewry polityczne naszych głównych partnerów. Prezydent Nasser, który rządził Egiptem w latach sześćdziesiątych, zapytany kiedyś przez kierowcę, z której strony ma podjechać do miejsca ważnego spotkania politycznego, odpowiedział „daj kierunkowskaz w lewo i skręć w prawo”.

Polityka 28.2009 (2713) z dnia 11.07.2009; Świat; s. 76
Reklama