Kultura na weekend. Odc. 289
Oscary 2026: najwięksi zwycięzcy i przegrani. „Grzesznicy” nie dali rady, Chalamet jeszcze poczeka
Timothée Chalamet i „Wielki „Marty” bez Oscarów. Irański reżyser Jafar Panahi, zdobywca Złotej Palmy w Cannes za „To był zwykły przypadek” – również niezauważony. „Tajny agent” pominięty. „Wartość sentymentalna” tylko z jedną statuetką. W przedoscarowych przewidywaniach najwięcej szans podczas 98. ceremonii wręczenia Oscarów dawano epickiej satyrze Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej”, ale za bardziej sprawiedliwy werdykt uznawano wygraną „Grzeszników”.
Najlepiej przeanalizował to branżowy magazyn „Variety”. „Jest takie powiedzenie często powtarzane w czarnej społeczności: trzeba pracować dwa razy ciężej – czasem dziesięć razy ciężej – by zyskać takie samo uznanie. Czy Coogler nie dokonał tego, a nawet nie zrobił jeszcze więcej? Zrealizował film, który pobił oscarowy rekord, przyciągnął ogromne rzesze widzów i pokazał, jaką siłę rażenia może mieć oryginalna, czarnoskóra historia – a mimo to reżyser okazał się niegodny Oscara”.
Nasi komentatorzy: Katarzyna Czajka-Kominiarczuk oraz Jakub Demiańczuk, w rozmowie z Januszem Wróblewskim próbują przeanalizować, co tak naprawdę mówi oscarowy werdykt i czy było więcej niespodzianek.
Zdziwienie mogła budzić powściągliwość nominowanych w wyrażaniu niezadowolenia z powodu chaotycznej polityki prowadzonej przez Trumpa, czego bez wątpienia w naszych trudnych czasach od nich oczekiwano. Zamiast tego najwięcej dowcipów padło na temat niefortunnych słów Chalameta krytykującego operę i balet.
Chalamet posiada charyzmę i łatwość wcielania się w każdą rolę, a jego występ jako amerykańskiego mistrza tenisa stołowego w „Wielkim Martym” zwala z nóg. To była jego trzecia nominacja, po „Tamtych dniach, tamtych nocach” oraz „Kompletnie nieznanym”, co świadczy o trwałym szacunku Akademii dla rozwoju aktora. Przeciwko niemu – poza czarnym piarem – przemawiało to, że wciąż jest bardzo młody jak na oscarowe kryteria. W wieku 30 lat został drugim najmłodszym (po Adrienie Brodym) kandydatem na najlepszego aktora. Poza tym gra postać Marty’ego Mausera tak moralnie odpychającą, że polubić jej się nie da. A to niemała przeszkoda, gdyż często szalę przeważa zwykła sympatia, jaką budzi postać.