Polityka o historii. Odc. 135
Rewolucyjni boomersi. To pokolenie włożyło miniówki, tańczyło rock′n′rolla i biło się z ORMO
Pokolenie boomu demograficznego ma dziś złą prasę. Emeryci, którzy rzekomo nie rozumieją wyzwań nowoczesności, są na bakier z angielskim i komputerem – słowem: „dziadersi”. Ten krzywdzący stereotyp przesłania jednak historię największego z powojennych pokoleń, a zarazem jednego z najbardziej rewolucyjnych.
Tylko w pierwszej połowie lat 50. rodziło się w Polsce blisko 800 tys. dzieci rocznie. Do szkoły miały pod górkę – tysiąclatek jeszcze nie wybudowano. Wychowane zazwyczaj w wielopokoleniowych rodzinach, wcześnie uczyły się samodzielności. Nikt nie dowoził ich samochodem do szkoły; wielu uczniów mieszkało w bursach i internatach. Było to pierwsze pokolenie, które na masową skalę doświadczyło edukacyjnego awansu: kończyło zawodówki, technika i licea. To ono założyło miniówki, słuchało rock and rolla, biło się z milicją i ORMO w Marcu 1968 r. oraz w Grudniu 1970. W największej mierze skorzystało z gierkowskiego skoku modernizacyjnego, a później stworzyło rewolucję Solidarności.
O burzliwej historii pokolenia boomersów opowiada historyczka Marta Kurkowska-Budzan, autorka książki „Pokolenie, któremu obiecano przyszłość. Historia (nie tylko) wałbrzyska”. Punktem wyjścia do naszej rozmowy jest Wałbrzych – miasto, w którym wielkie obietnice awansu i nowoczesności splotły się z codziennym doświadczeniem pracy, rodziny i społecznej zmiany. Czy boomersi rzeczywiście dostali przyszłość, którą im obiecano? I co ich los mówi o Polsce, w której żyjemy dzisiaj? Posłuchajcie rozmowy o pokoleniu, którego doświadczenie nie mieści się w łatwych etykietach.