Kontrkulturowy bunt
USA na wojnie w Wietnamie. Bagna, w których utonął amerykański sen o wyjątkowości
Zapalnik przemian. Wojna w Wietnamie uruchomiła kaskadę przemian w USA. Przede wszystkim stanowi ona punkt zwrotny w relacjach między amerykańskim rządem a jego obywatelami. Administracja Lyndona Johnsona konsekwentnie zapewniała Amerykanów o postępach i światełku w tunelu. Tymczasem już w sierpniu 1964 r. w (odtajnionej) rozmowie z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego McGeorge’em Bundym prezydent mówił, że Wietnam to „największe cholerne bagno, jakie kiedykolwiek widziałem (...) i nie sądzę, byśmy mogli się stąd wydostać”.
Serię kłamstw na temat wojny kontynuował Richard Nixon. Opublikowany w czerwcu 1971 r. Pentagon Papers – tajny raport Departamentu Obrony zlecony przez sekretarza Roberta McNamarę – czarno na białym dowodził, że kolejne administracje świadomie rozszerzały zaangażowanie USA w Wietnamie, jednocześnie publicznie zapewniając o ograniczonym charakterze konfliktu.
Luka wiarygodności. Publicyści nazwali to luką wiarygodności (credibility gap). Badania Pew Research Center dowodzą, że zaufanie do rządu zaczęło erodować właśnie w trakcie eskalacji wietnamskiej wojny. Spadek pogłębił się w latach 70. wraz z aferą Watergate. Od 2007 r. odsetek tych, którzy wierzą władzy „zawsze lub przez większość czasu”, nigdy nie przekroczył 30 proc.
Wietnam na nowo zdefiniował rolę mediów. Wcześniej dominowała zasada, że ani Kongres, ani dziennikarze nie podważają decyzji prezydenta w sprawach bezpieczeństwa narodowego. Luka wiarygodności sprawiła jednak, że media przestały być jedynie przekaźnikami rządowych komunikatów, a zaczęły je kontrolować. Kryzys zaufania sprowokował również zmiany w relacjach między władzą wykonawczą a ustawodawczą. Reakcją na samowolne działania militarne Johnsona i Nixona było uchwalenie przez Kongres w 1973 r.