Dwie dominatorki
System dwupartyjny USA. Zwycięzca bierze wszystko: pułapka polaryzacji i partyjnych hegemonów
Zwycięzca bierze wszystko. Dwupartyjny system towarzyszy amerykańskiej demokracji w zasadzie od początku, bo od lat 90. XVIII w., mimo że wielu założycieli, w tym George Washington, miało nadzieję, że partie nie powstaną. Pierwsze wyraziste podziały pojawiły się już wśród ojców założycieli w czasie pisania i ratyfikowania konstytucji i dotyczyły zakresu władzy rządu federalnego i władz stanowych. Ten spór do dziś jest źródłem dynamiki amerykańskiej demokracji. Alexander Hamilton i tzw. Federaliści pragnęli silniejszego rządu federalnego, banku narodowego i bliższych więzi z Wielką Brytanią. Thomas Jefferson i James Madison przewodzili Demokratom-Republikanom, którzy opowiadali się za silniejszą władzą stanową, republiką agrarną i sympatią dla Francji.
Te wczesne konflikty przekształciły polityczne nieporozumienia w zorganizowaną konkurencję. Do wyborów w 1800 r. partie były już wyraźnie ugruntowane, a pokojowe przekazywanie władzy między nimi pomogło uczynić partyjną politykę trwałym elementem amerykańskiego rządu. Później pierwotne stronnictwa zmieniły się lub zniknęły, ale schemat dwóch głównych, konkurujących ze sobą ugrupowań pozostał.
Czynnikiem, który ugruntował dwupartyjność w amerykańskiej demokracji, jest jednomandatowa ordynacja wyborcza, według której przedstawicielem okręgu wyborczego w wyborach do legislatur zostaje ten kandydat, który otrzymał więcej głosów niż oponenci. W takim systemie, gdzie zwycięzca bierze wszystko, tworzenie mniejszych stronnictw daje bardzo niewielkie szanse na zwycięstwo, a głos oddany na ich kandydatów jest stracony. Na dodatek bardzo szeroki programowo (skrzydła konserwatywne i liberalne), otwarty charakter dwóch głównych partii sprawia, że większość wyborców znajdzie w nich swoje miejsce.
Historyczny rozwój.