przemoc w rodzinie
-
Archiwum Polityki
Gorsze dzieci
„Moja mama choruje na raka, mam troje młodszych braci, prosimy o pomoc” – podobne tabliczki żebrzących dzieci stały się codziennością wielkich miast. Zmorą stołecznych rogatek są agresywni chłopcy z brudnymi szmatami, którzy wymuszają mycie samochodowych szyb. Nikt nie przechodzi bez lęku obok grupy osiedlowych wyrostków. Prawie nikt nie reaguje, gdy zza ściany słychać łomot, wyzwiska i płacz katowanych dzieci. Policję wzywa się w przypadkach skrajnych, wiedząc, że nie lubi ingerować w „rodzinną prywatność”. Dopiero gdy dochodzi do zbrodni, rozlega się chór moralnego potępienia. „Gorsze dzieci” – ofiary odrzucenia uczuciowego, przemocy fizycznej, alkoholizmu, biedy, zaniedbań wychowawczych – są dla społeczeństwa niczym wyrzut sumienia. Jaskrawo odstają bowiem od przeciętnej, od rówieśników adorowanych i hołubionych, którzy – jak pokazują badania – są jednocześnie głównym przedmiotem dumy statystycznej polskiej rodziny i główną lokatą rodzinnych dochodów. Te „gorsze” niejednokrotnie mają już wypisany wyrok na całe życie: gdy podrastają, kopiują najgorsze zachowania rodziców, często też same popełniają przestępstwa, z najcięższymi włącznie. Ale właśnie dlatego, że stanowią margines – w statystycznym i policyjnym znaczeniu tego słowa – powinniśmy znaleźć sposób, jak im pomóc. Sposób, aby je wyrwać z feralnego kręgu degradacji.
26.02.2000 -
Klasyki Polityki
Sam zobacz, czy to jest dziecko. To tylko lalka
Na rozprawie, która miała pozbawić Grażynę i jej konkubenta Bogusława praw rodzicielskich do Sławka, Kamila, Beatki i Bogusi, adwokat przekonywał, że dzieci zabierać się im nie powinno. Mają model życia, który nam wydaje się nie do przyjęcia, ale dla nich to norma.
13.03.1999