Gomułka i Stalin
W archiwum „Polityki” znaleźliśmy notatkę Andrzeja Werblana (historyka, autora m.in. pracy „Stalinizm w Polsce”, wieloletniego członka najwyższych władz PZPR i PRL) z rozmowy z Władysławem Gomułką na rok przed jego śmiercią. Publikujemy ją – wraz z komentarzem autora – jako ciekawy przyczynek źródłowy.
Jozef Stalin, 1946r.
EAST NEWS

Jozef Stalin, 1946r.

Było to moje ostatnie spotkanie z Gomułką. Niedługo potem złożyła go ciężka choroba, która spowodowała śmierć w sierpniu 1982 r. Rozmawialiśmy dwie godziny, w jego mieszkaniu, był jeszcze w dobrej formie fizycznej i znakomitej intelektualnie. Zapisałem w notatce jedynie konkluzje części jego wypowiedzi, tych mianowicie, które wydały mi się najistotniejsze ze względu na cel wizyty. Byłem w tym czasie już poza kierownictwem PZPR, z funkcji w KC zrezygnowałem pod koniec listopada 1980 r. Uczestniczyłem jednak w pracach nad wielotomową historią polskiego ruchu robotniczego. Zamierzaliśmy przeprowadzić dyskusję o zwrocie w polityce PPR w 1948 r. Materiał wyjściowy opracował prof. Czesław Kozłowski. Kładł on nacisk na wewnętrzne źródła zwrotu, napisał coś w rodzaju oskarżenia przeciw Bierutowi, Mincowi, Bermanowi. Ta jednostronność nie bardzo mi odpowiadała i zaproponowałem zasięgnięcie opinii Gomułki, najważniejszego świadka tej historii.

W rozmowie wyjaśniło się, że on, choć niechętny Bierutowi i towarzyszom, zdecydowanie większą wagę przykłada do roli czynnika zewnętrznego, radzieckiego. Sądził, że bez inspiracji Stalina do zmiany kursu politycznego PPR nie doszłoby. Rozumienie geopolityki i jej konsekwencji zawsze było mocną stroną Gomułki, czasem aż do przesady.

W tej rozmowie wiele czasu zajęła sytuacja bieżąca. Gomułka był pełen niepokoju, obawiał się, że konflikt z Solidarnością, którą oceniał zdecydowanie negatywnie, zaostrzy się i spowoduje radziecką interwencję. Odpowiedzialnością za doprowadzenie do kryzysu obarczał gierkowską ekipę i jej politykę społeczno-ekonomiczną oraz lekkomyślne zadłużanie kraju na Zachodzie. Bronił swojej ostrożnej i konserwatywnej polityki, sądził, że został obalony przez spisek inspirowany z Moskwy. Nie miał jednak Schadenfreude z powodu upadku Gierka, w jego ocenach dominowała obawa o los kraju. Te sprawy zajęły co najmniej połowę czasu naszej rozmowy, choć w notatce zostały jedynie lekko zaznaczone.

Rozmowę ze Stalinem w sprawie aresztowania przez NKWD szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, o której mowa w notatce, Gomułka opisał dokładniej w swoich wspomnieniach (t. II, wydanie 1994 r.). A z rozmowy ze Stalinem jesienią 1948 r. (odbyła się 9 grudnia w daczy zwanej Bliżniaja w Kuncewie pod Moskwą) sporządził dokładny zapis, który przesłał Stalinowi; tekst ten opublikowano w „Dziś” (nr 6/1993 r.).

Andrzej Werblan

 

Notatka

22 stycznia 1981 r. rozmawiałem z Władysławem Gomułką. (...) O samym opracowaniu mówił niewiele. Ograniczył się do stwierdzenia, że omija ono najważniejszą jego zdaniem przyczynę sprawy odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego w PRL, a mianowicie jego stosunki ze Stalinem. Stosunki te, jak powiedział, nacechowane były szeregiem rozbieżności, chociaż, ogólnie rzecz biorąc, układały się poprawnie. Opowiedział o kilku konkretnych sprawach.

Pierwsza. W 1945 r. podczas pobytu w Moskwie interweniował u Stalina w związku z aresztowaniem przez władze radzieckie podziemnego kierownictwa obozu londyńskiego w Polsce (gen. Okulicki i inni). Gomułka argumentował, że było to pogwałcenie suwerenności Polski o konsekwencjach niekorzystnych dla PPR, dla rządu ludowego i dla samego Związku Radzieckiego. Stalin replikował: „Przemawiacie tak, jak gdybyście byli szefem wielkiego mocarstwa, a jesteście przywódcą słabej partii i słabego kraju, który my wyzwoliliśmy. Oni strzelali do naszych ludzi i my ich za to pociągniemy do odpowiedzialności”. Gomułka odpowiedział, że obóz londyński w większym jeszcze stopniu stosował terror wobec działaczy PPR i funkcjonariuszy władzy ludowej. Władze polskie także pociągnęłyby winnych do odpowiedzialności i ukarały surowiej być może niż władze radzieckie. Uniknięto by jednak przy tym komplikacji międzynarodowych i zarzutów o naruszenie suwerenności. Stalin zastanowił się i przyznał rację Gomułce, stwierdzając jednak, że za późno, aby sprawy te poprawiać. Rzecz w tym, powiedział, że „czekiści” to taki typ ludzi („takoj narod”), że jak już schwycą rybę za ogon, to ciągną ją prosto do kosza, a kosz tutaj, na Łubiance. Rozmowa później dotyczyła innych spraw. Przy pożegnaniu jednak wrócił do tematu i żegnając się powiedział: „Sierowa [szef kontrwywiadu radzieckiego] jednak zdejmę. Okazał się głupcem”.

Druga sprawa. W 1947 r. G. poróżnił się ze Stalinem w sprawie charakteru planowanego „biura informacyjnego” partii robotniczych i komunistycznych. Początkowo propozycje statutu tej organizacji zmierzały praktycznie do odbudowy Kominternu. Gomułka się temu sprzeciwił, co spowodowało pewną modyfikację tych propozycji. Nie wyraził także zgody na lokalizację siedziby tej organizacji w Polsce. Podjęto decyzję, aby umieścić ją w Belgradzie.

Trzecia sprawa. W kwietniu 1948 r. zgłosił się do Gomułki radca ambasady radzieckiej w Warszawie Władimir Jakowlew z listem Komitetu Centralnego WKP(b) w sprawie Jugosławii i z propozycją wspólnego wystąpienia z potępieniem Komunistycznej Partii Jugosławii. G. zareagował na to zdecydowanie negatywnie, ku przerażeniu Jakowlewa oświadczył, że to jest decyzja błędna i szkodliwa, która spowoduje rozłam w międzynarodowym ruchu. Dodał jednakże, że przedstawi te propozycje na Biurze Politycznym PPR i nie ma wątpliwości, że Biuro zgodzi się ze stanowiskiem WKP(b), gdyż większość jego członków udzieli poparcia każdej propozycji Stalina. Następnego dnia przedstawił propozycje radzieckie na Biurze i jednocześnie odczytał swoją notatkę z rozmowy z Jakowlewem. Minc skomentował to słowami: „Ostro sobie poczynasz”. Na moje pytanie, dlaczego zachowywał się tak wyzywająco wobec Stalina i wobec członków Biura, wyjaśnił, że chciał odejść z kierownictwa partii i nie brać odpowiedzialności za nowy kurs polityczny.

Czwarta sprawa. Już po plenum sierpniowo-wrześniowym, jesienią 1948 r., został zaproszony przez Stalina do Moskwy na rozmowę. Rozmowa odbyła się w podmiejskiej willi i przeciągnęła się długo w noc. Początkowo obok Stalina brał udział w niej Beria. Stalin na wstępie oświadczył: „Pora kończyć wasze głupie polskie spory i powinniście wejść do Biura Politycznego polskiej zjednoczonej partii”. G. odpowiedział, że nie widzi możliwości uczestniczenia w Biurze wraz z Bierutem, Mincem i Bermanem. Beria zareagował na to agresywnie: „Jak śmiecie odmawiać, kiedy Stalin wam proponuje”. Stalin go uciszył: „Ty prokurator, lepiej byś milczał”. Przy następnym wtrąceniu się Berii do rozmowy Stalin go odprawił bez pożegnania mówiąc: „A ty prokurator lepiej stąd odejdź”.

Rozmowa była długa i dotyczyła całokształtu stosunków w kierownictwie PPR i w Polsce. Zakończyła się zgodą Gomułki na wejście w skład Komitetu Centralnego, zastrzegł jednak, że w każdej chwili będzie gotów zrezygnować z tego członkostwa. Podczas Kongresu Zjednoczeniowego Bierut poprosił Gomułkę na kawę i oświadczył mu, że kierownictwo wysuwa jego kandydaturę do KC PZPR. G. odpowiedział na to obcesowo: „Ty nie masz w tej sprawie nic do gadania. To Stalin kazał wybrać mnie do KC, a ty tylko wykonujesz polecenie”. Z opinii, jakie Gomułka przy okazji wypowiadał o ówczesnym kierownictwie PPR, wynikało, że największą jego niechęć budził Bierut. Pogardliwie wyrażał się o jego zachowaniu w czasie okupacji, posądzał o tchórzostwo. Negatywnie też oceniał Minca, który – jak się wyraził – był mądrym człowiekiem, ale bez charakteru. Lepszą opinię wystawiał Bermanowi i Zambrowskiemu.

Jeśli idzie o czasy nowsze, to z poruszanych spraw odnotować należy:

Pierwsza. Zgodził się, aczkolwiek niechętnie, z moją uwagą, że to on sam faktycznie wysunął Gierka na swego następcę. Przez szereg lat traktował go jako swego rodzaju „delfina”. G. powiedział: „Nikogo lepszego wtedy nie widziałem. Dopiero pod koniec zacząłem rozglądać się wśród młodszych. Myślałem o Stanisławie Kociołku lub Józefie Tejchmie. Ale było już za późno”.

Druga. Swój upadek w 1970 r. jednoznacznie przypisuje inspiracjom radzieckim. „To Breżniew mnie zdjął, zawsze miałem kiepską opinię o nim jako o polityku i nie ukrywałem tego”.

Notatka powyższa spisana została z pamięci i nie podejmowałem też próby jej autoryzowania.

23 I 81 r.

(Drobne skróty i wyróżnienia pochodzą od redakcji)

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną