Drukarze przeciw SB

Piwniczne sito
Jak światowa myśl techniczna służyła opozycji demokratycznej w PRL.
Sprzęt z podziemnej drukarni pokazany na wystawie Solidarność - siła jedności, Gdańsk, Dwór Artusa, sierpień 2005 r.
Łukasz Głowala/Forum

Sprzęt z podziemnej drukarni pokazany na wystawie Solidarność - siła jedności, Gdańsk, Dwór Artusa, sierpień 2005 r.

Wystarczały cztery godziny szkolenia, by stworzyć profesjonalną ekipę drukarską – opowiadał Witold Łuczywo, zasłużony instruktor podziemnej poligrafii. Miał na myśli ramkę do sitodruku. Można było taki sprzęt wstawić do kuchni czy łazienki i powielać z przerwą na obiad lub kąpanie dzieci. „Władza radziecka minus elektryfikacja” – określał ramkę parafrazą znanego hasła komunistycznego węgierski opozycjonista Miklós Haraszti. Słówko to, przekręcone przez amerykański chochlik drukarski na remka, spodobało się tygodnikowi „The Economist”, który pisał o niej jako o przełomowym wynalazku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną