Tajemnica zabójstwa Witolda Hulanieckiego

Strzał w skroń
Dlaczego żydowska organizacja podziemna zabiła Witolda Hulanickiego, konsula RP w Jerozolimie.
Witold Hulanicki nawet po tragicznej śmierci był obiektem oskarżeń z różnych stron sceny politycznej.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Witold Hulanicki nawet po tragicznej śmierci był obiektem oskarżeń z różnych stron sceny politycznej.

Abraham Stern, szef Bojowników o Wolność Izraela, został zastrzelony przez Brytyjczyków w 1942 r.
AN

Abraham Stern, szef Bojowników o Wolność Izraela, został zastrzelony przez Brytyjczyków w 1942 r.

W Szejk Badr, hałaśliwej arabskiej dzielnicy w Jerozolimie, nikt nie słyszał strzałów z pistoletu. Nikt także nie zauważył zwłok dwóch mężczyzn leżących ze związanymi rękami w bocznym zaułku. Była godz. 19.30, czwartek 27 lutego 1948 r. W domu w Rechawii, mieszczańskiej części miasta, żona i córka jednej z ofiar nadaremnie czekały na powrót męża i ojca. W przedpokoju stały spakowane kufry. Nazajutrz cała rodzina miała na stałe wyjechać z Palestyny do Londynu. Ale w piątek rano niezidentyfikowany głos zawiadomił telefonicznie posterunek brytyjskiej policji: „Organizacja Lehi wykonała wyrok śmierci na dwóch zdrajcach żydowskiej walki o wolność”.

Zastrzeleni zostali rozpoznani jako 50-letni Stefan Arnold, przewodniczący miejscowego Związku Dziennikarzy Polskich, oraz 58-letni Witold Hulanicki, były konsul generalny RP w mandatowej Palestynie i Cisjordanii. Sprawa Arnolda szybko poszła w zapomnienie. Śmierć Hulanickiego, jednej z czołowych postaci w polsko-żydowskich kontaktach, piłsudczyka zwalczanego przez obóz gen. Sikorskiego, przez dziesiątki lat była tematem zażartej politycznej debaty toczonej m.in. na łamach paryskiej „Kultury”. Uczestnicy dyskusji zarzucali Hulanickiemu na przemian sympatie prosowieckie i współpracę z brytyjskim wywiadem na Bliskim Wschodzie, odwrócenie się plecami do polskich interesów w tej części świata, a także wspieranie arabskich dążeń nacjonalistycznych.

Nigdy niezbadane oskarżenia miały swoje korzenie w chaosie politycznym charakteryzującym Jerozolimę w okresie od uchwały ONZ z 29 listopada 1947 r. o podziale Palestyny między Żydów i Arabów, aż do deklaracji niepodległości Izraela w maju 1948 r.

Dopiero w grudniu 2011 r. można było ostatecznie zagoić tę jątrzącą się od ponad 60 lat ranę. Córka zamordowanego, Barbara Hulanicka Fitz-Simon, projektantka mody w Londynie i w Miami, przybyła ze Stanów Zjednoczonych do Jerozolimy zaproszona przez Izraelski Instytut Spraw Zagranicznych oraz ambasadę polską w Tel Awiwie na uroczystość poświęconą pamięci jej ojca. Pojednała się wówczas z Jairem, synem Abrahama Sterna, pierwszego dowódcy organizacji Lehi.

Lehi (hebrajski skrót od Bojownicy o Wolność Izraela) stanowiła małą, lecz niezwykle aktywną organizację terrorystyczną, nazywaną przez Anglików w Palestynie bandą Sterna. Założył ją urodzony w Suwałkach Abraham Stern, wieloletni działacz rewizjonistycznego odłamu ruchu syjonistycznego i członek jego zbrojnego, podziemnego ramienia Ecel (Narodowa Organizacja Bojowa). Gdy z wybuchem wojny światowej Ecel zawiesił działania przeciw Anglikom, Abraham Stern złamał dyscyplinę macierzystej organizacji i postanowił działać na własną rękę. Jego grupa miała na swoim koncie zabójstwa licznych urzędników i działaczy podejrzanych o antysyjonistyczną działalność.

W początkowym okresie swojej separatystycznej działalności Lehi dążyła do porozumienia z faszystowską Italią w nadziei na zwycięstwo państw osi Rzym–Berlin nad znienawidzonym brytyjskim okupantem Palestyny. Gdy próby współpracy spaliły na panewce, Abraham Stern skierował swoje sympatie w stronę Sowietów. Nigdy nie ustalono, jak daleko zaszły jego kontakty z Moskwą. Zginął 12 lutego 1942 r., wykryty przez brytyjską policję i zastrzelony bez sądu w telawiwskim mieszkaniu, w którym się ukrywał. Jedyny wieniec złożony na jego grobie podczas pogrzebu w polskiej sekcji katolickiego cmentarza na górze Syjon, pilnie monitorowanego przez tajne służby, pochodził od Witolda Hulanickiego i jego żony Wiktorii.

Początki dziwnej przyjaźni Witolda Hulanickiego z Abrahamem Sternem wciąż jeszcze otoczone są mgłą tajemnicy. Przypuszczalnie zrodziła się w 1937 r., gdy obaj brali udział w pertraktacjach prowadzonych w Jerozolimie z przedstawicielami organizacji syjonistycznych. Wkrótce po tym Stern wyjechał do Warszawy, aby przygotować grunt pod porozumienie w sprawie emigracji Żydów polskich do Palestyny. Po jego powrocie ich kontakt się odnowił, a nawet zacieśnił. Późniejsze zejście Abrahama Sterna do podziemia nie wpłynęło na znajomość.

Wiadomo, że Hulanicki jako konsul RP cieszący się zaufaniem Anglików kilkakrotnie ostrzegał Sterna przed grożącymi mu zasadzkami. Dwoje historyków z Instytutu Trumana przy Uniwersytecie Jerozolimskim, Gideon Remez i Isabella Ginor, pisało o szacunku, jakim Hulanicki darzył Sterna. Stern ze swojej strony przesyłał konsulowi drobne upominki, m.in. oprawiony w srebro egzemplarz Starego Testamentu z osobistą dedykacją. Biblia ta wciąż jest w posiadaniu rodziny. Ale udokumentowanych przyczyn egzekucji Hulanickiego nie potrafili ustalić. „Przypuszczalnie stał się przypadkową ofiarą zimnej wojny i został uśmiercony bez wyraźnego rozkazu dowództwa Lehi”, pisał prof. Remez.

W licznych opracowaniach naukowcy podkreślają ideologiczne zmiany, jakie zaszły wewnątrz organizacji. Z militarnego podziemia Lehi przekształciła się w podziemie rewolucjonistów. Z żołnierzy działających w hierarchicznych strukturach wojskowych, podlegających autorytetowi dowódców, przekształcili się w bojowników uznających wyłącznie autorytet ideologii, której służyli. Podziemna organizacja, słaba liczebnie, porzuciła plany zbrojnej rebelii i postawiła na walkę za pomocą indywidualnego terroru. W takich okolicznościach doszło do zabójstwa Witolda Hulanickiego.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną