Historia

Czarny staw

Berliński pomnik pomordowanych Cyganów

Kształt sadzawki symbolizuje koło pojazdu (wozu cygańskiego) i krąg ludzi. Kształt sadzawki symbolizuje koło pojazdu (wozu cygańskiego) i krąg ludzi. BEW
Odsłonięty pod koniec października w centrum Berlina monument upamiętniający pomordowanych Cyganów Europy był przedmiotem waśni i pertraktacji trwających 20 lat.

Pertraktacje rozpoczęły się w 1992 r., kiedy rząd Niemiec obiecał przedstawicielom Sinti i Romów, że w Berlinie zostanie wzniesiony pomnik dla cygańskich ofiar nazizmu; wtedy też liczbę zamordowanych w czasie wojny oszacowano na 500 tys. W tym samym roku władze państwowe i miejskie podjęły decyzję o lokalizacji miejsca pamięci wśród drzew Tiergartenu, nieopodal Reichstagu. W czerwcu 1999 r., na specjalnej sesji Bundestagu, podjęto decyzję wzniesienia w stolicy Niemiec centralnego monumentu dla pomordowanych Żydów Europy, a także oddzielnych pomników pamięci dla „wszystkich innych ofiar zbrodni narodowego socjalizmu przeciwko ludzkości”. Decyzja ta stała się podstawą dla dalszych prac nad upamiętnianiem tragedii Sinti i Romów, jak również budowy pomnika dla pomordowanych homoseksualistów.

W 2000 r. Romani Rose, przewodniczący niemieckiej Centralnej Rady Sinti i Romów, zaprosił do zaprojektowania miejsca pamięci izraelskiego artystę Daniego Karavana. Negocjacje toczyły się dalej, w lutym 2005 r. została ostatecznie zatwierdzona lokalizacja i budżet w wysokości 2 mln euro (faktycznie koszty wyniosły 2,8 mln). Sprawą sporną stały się teraz teksty na monumencie, m.in. użycie słowa Cyganie (niem. Zigeuner), kojarzące się w niemieckim ze słowem złodziej. Problemem okazało się też uzgodnienie liczby ofiar: Niemcy mówili o 100 tys. zgładzonych, z drugiej strony padały dane szacunkowe – 0,5 mln, a nawet 1 mln (ostatecznie zdecydowano się nie podawać liczb).

W 2008 r., kiedy wreszcie rozpoczęły się prace budowlane, a datę odsłonięcia ustalono na październik 2010 r., pojawiło się nowe źródło konfliktu, w którym stroną stał się projektant Dani Karavan. Zatrzymał prace i oskarżył Wydział Budowlany miasta Berlin o nieprzestrzeganie standardów w konstrukcji i używanie tanich materiałów. W 2011 r. Berlin przekazał projekt w całości rządowi federalnemu, do gry weszły też międzynarodowe media, prawnicy i zespół wspierający artystę. Kolejny termin odsłonięcia dzieła wyznaczono na maj 2012 r., ostatecznie przesunięto go na 24 października 2012 r.

Dani Karavan (ur. 1930 r.) miał w ręku silną kartę przetargową jako twórca znany w świecie z dzieł dużej skali i aranżacji przestrzennych, dobrze wpisujących się w rozmaite klimaty i krajobrazy, ale także w społeczne środowiska, dla których są przeznaczone. Ceni on sobie taką sztukę publiczną, która jednoczy naturę i kulturę, przyrodę z przedmiotami wytwarzanymi przez człowieka, wymaga stałej troski i kultywowania, jest żyjącą propozycją, a nie statycznym monumentem. Takim żywym monumentem – wedle jego projektu – ma stać się miejsce pamięci dla pomordowanych Cyganów Europy.

Miejsce naprzeciwko Reichstagu Karavan uznał za dobre z racji bardzo dużej liczby potencjalnych odwiedzających. Zastanawiał się nad tym, jak najlepiej zatrzymać ludzi przy monumencie, a jednocześnie powstrzymać ich od podchodzenia zbyt blisko – za najlepszą do tego celu uznał wodę. W środku sadzawki umieścił trójkątną kamienną bryłę; kamień miał być brązowy, w kolorze obozowego znaku (trójkąta) Cyganów, ostatecznie jest to szary granit. Codziennie o tej samej porze kamień jest obniżany (za pomocą prostego urządzenia typu winda), znika z pola widzenia i wyłania się ponownie ze świeżym kwiatem na szczycie. Miała to być róża, wedle ostatecznej decyzji może to być każdy inny kwiat, także polny. W momencie znikania kamienia rozlega się dźwięk skrzypiec – bardzo wysoki, przenikliwy ton, podobny do krzyku. Nie są to cygańskie skrzypce, nie wiadomo też, skąd przychodzi dźwięk.

Kształt sadzawki jest kulisty, co ma dużą nośność symboliczną, z odniesieniem do koła pojazdu (także wozu cygańskiego), ale również kręgu, w jaki zbierają się ludzie. Można też, idąc dokoła, odczytać poetycki cytat z wiersza „Auschwitz” Santino Spinellego, wyryty na kamiennym obramowaniu, który mówi o ciemnych oczach i zimnych wargach, o milczeniu i zdruzgotanym sercu, odejściu bez słowa i bez łzy. Dno sadzawki wyłożono czarnym kamieniem – powstaje ciemna otchłań; ludzie patrzący na własne odbicia w ciemnej wodzie zostają w nią jakby wrzuceni. Ich cienie pojawiają się zarówno w wodzie, jak i w szklanej ścianie grodzącej staw.

Wspomniane poprzednio kontrowersje wokół pomnika dotyczyły także języków, w jakich miały się pojawiać teksty. W przypadku strofy Spinellego zdecydowano się na wersje w języku niemieckim i angielskim. Na płytach otaczających sadzawkę wymienia się nazwy i daty związane z zagładą Romów, ale wybija się nazwa Auschwitz, mająca reprezentować wszystkie obozy i miejsca egzekucji, gdzie ginęli Cyganie.

Polityka 45.2012 (2882) z dnia 07.11.2012; Historia; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Czarny staw"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Psi umysł

Nie my udomowiliśmy psy. One zrobiły to same i dzięki temu, pod pewnymi względami, stały się bystrzejsze od szympansów.

Marcin Rotkiewicz
01.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną