Skąd ta nostalgia za dekadą Edwarda Gierka

Bigosowy socjalizm
Setna rocznica urodzin Edwarda Gierka i wniosek SLD, by ogłosić byłego I sekretarza KC PZPR patronem roku w III RP, odnowiły spór o ocenę jego dokonań. Źródłem dwuznacznego sentymentu wobec tzw. dekady Gierka (1970–80) jest zapewne pamięć o poprawie bytu Polaków w pierwszej połowie lat 70.
Maluch, czyli Fiat 126, wystawiony na Długim Targu w Gdańsku, grudzień 1972 r.
Zbigniew Kosycarz/KFP

Maluch, czyli Fiat 126, wystawiony na Długim Targu w Gdańsku, grudzień 1972 r.

Na budowie Huty Katowice, wrzesień 1977 r.
Romuald Broniarek/Forum

Na budowie Huty Katowice, wrzesień 1977 r.

Gulasz i bigos.

Bigosowym socjalizmem można nazywać ten krótki w dziejach Polski Ludowej okres względnej prosperity, kiedy ruszyła produkcja małego Fiata, wzrosła dostępność mięsa i wędlin, a strach Polaków relatywnie zmalał. Bigos przyrządza się – jak wiadomo – z kapusty, śliwek oraz resztek wędlin i mięs. To danie kraju biednego, chłopskiego, którego mieszkańcy tylko od święta mogą pozwolić sobie na wsad mięsny. Nazwa nawiązuje do gulaszowego socjalizmu, który królował w latach 60. i 70. na Węgrzech pod rządami Jánosa Kádára.

Węgierska zupa trafiła do słownika politycznego za sprawą Nikity Chruszczowa. Gdy w 1964 r. przywódca ZSRR odwiedził Węgry, właśnie gulaszowym socjalizmem nazwał specyficzny model istniejącego tam realnego socjalizmu. Najważniejszą z jego zasad było zerwanie z rewolucyjną pryncypialnością na rzecz akceptowania, a nawet wręcz propagowania społecznego konformizmu. Terror przestawał być jedyną podporą systemu w kraju, który stopniowo ewoluował w stronę paternalistycznego państwa opiekuńczego.

Zasady jego funkcjonowania nakreślił Edwardowi Gierkowi sam Kádár w maju 1971 r. Jedną z nich był przyjęty po 1956 r. zwyczaj comiesięcznych spotkań członków kierownictwa węgierskiej partii komunistycznej z załogami zakładów pracy, przedstawicielami grup zawodowych i społecznych. Wiele decyzji konsultowano w gronie ekspertów, jak również z poszczególnymi grupami społecznymi, co służyło budowaniu społecznej akceptacji systemu. Dużą wagę władze partyjne przywiązywały do działalności związków zawodowych, których podstawowym zadaniem miało być „niedopuszczenie do rodzenia się konfliktów społecznych”.

Samochody i mieszkania.

Nie ma jednak dowodów na to, by przepis na lodówkowy socjalizm – w ten sposób również bywa nazywana epoka Kádára – został po prostu importowany z Węgier. Już w latach 60. Gierek wdrażał na Śląsku (jako I sekretarz KW PZPR) zbliżone do późniejszych pomysły, np. wykorzystania funduszów socjalnych przedsiębiorstw dla inwestycji socjalnych i komunalnych. Był zafascynowany nowoczesnymi technologiami. Wśród młodych sekretarzy stanowiących trzon ekipy gierkowskiej dominowało przekonanie, że wystarczy odblokować skostniały system rządów odziedziczony po Gomułce, a gospodarka ruszy z kopyta.

Postulaty zmian polityki społeczno-gospodarczej wychodziły również z kręgów polskich ekonomistów. W 1969 r. Józef Pajestka, w dekadzie Gierka wpływowy doradca ekonomiczny I sekretarza, opublikował artykuł, w którym zwracał uwagę m.in. na konieczność zmiany preferencji konsumpcyjnych Polaków: ograniczenie wzrostu spożycia żywności i poniekąd w zamian zaproponowanie im atrakcyjnych towarów przemysłowych, np. taniego samochodu i mieszkań.

Przyczyn przejścia od siermiężnego (gomułkowskiego) do bigosowego socjalizmu należy upatrywać przede wszystkim w robotniczym proteście w grudniu 1970 r. Użycie broni na Wybrzeżu dowiodło braku społecznych podstaw do rządzenia. Rozmiar buntu przeraził elity partyjne, sprawił, że ich idée fixe stała się myśl: nigdy więcej Grudnia. Nic więc dziwnego, że sprawą o zasadniczym znaczeniu dla nowej ekipy stało się odzyskanie zaufania społeczeństwa do władzy. „Całe nasze działanie podyktowane jest koniecznością odbudowy zaufania społeczeństwa do partii. Musimy wyciągnąć naukę z lekcji, jaką otrzymaliśmy ostatnio. Jeżeli tego nie zrobimy, może być rzeczywiście niedobrze” – mówił I sekretarz w maju 1971 r.

Żadnych reform, towarzysze!

U genezy bigosowego socjalizmu legła zatem wymuszona strategia polityczna, stanowiąca jedyne logiczne rozwiązanie, jeśli rządzący chcieli odzyskać wszechstronną kontrolę nad społeczeństwem. Miała wszystkie wady pomysłu wdrażanego ad hoc. Była to mieszanina różnych pomysłów, często pobożnych życzeń, niepowiązanych ze sobą, nieprzedyskutowanych w szerszym gronie ekonomistów, nieprzełożonych nawet później na język ustaw sejmowych. Wszystko przypominało przepis na bigos: wrzuć, dodaj i zamieszaj. Nie przewidziano żadnych istotnych modyfikacji czy reform istniejącego modelu gospodarczego. Zdzisław Rurarz, doradca ekonomiczny Gierka na początku dekady, zaproponował zielone światło dla prywatnego rolnictwa, rzemiosła, drobnego przemysłu. Usłyszał od Gierka: „Towarzyszu Rurarz, bardzo proszę, żadnych reform!”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną