Wspomnienia wysiedlonych w akcji Wisła

Dwie lipy i studnia zostały po człowieku
70 lat temu wypędzeni z domów w ramach akcji Wisła jechali pociągami nie wiadomo dokąd. Niosło się po wagonach: wiozą nas nad morze potopić.
Irena Maruszeczko przy domu dziadka w Tyrawie Wołoskiej, lata 60.
Stanisław Ciok/Polityka

Irena Maruszeczko przy domu dziadka w Tyrawie Wołoskiej, lata 60.

Miron z Wojtkówki, ur. 1934 r. Z polskim wojskiem wydawało im się, że żyją dobrze. Był we wsi posterunek ochrony pogranicza. Wśród żołnierzy wesoły chłopak, jeździł na nartach z dzieciakami. Jasna Choinka! – tak przeklinał, więc tak też go przezywali. Nagle, w wiosenny dzień przed obiadem, wojsko zabrało z domu bohatera ofensywy radzieckiej przeciw Japonii. Po obiedzie przyszło po ojca Mirona. Wzięli go od siania owsa, bez wyjaśniania. Sąsiad miał rozkaz wywieźć go wozem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną