Historia

Pierwsza wyprawa kijowska

Bolesław Chrobry w Kijowie

Obraz Jana Matejki „Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie”, 1884 r. Obraz Jana Matejki „Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie”, 1884 r. EAST NEWS
Przed tysiącem lat Bolesław Chrobry osadził na kijowskim tronie swojego zięcia Świętopełka Władymirowicza i przez kilka miesięcy kontrolował ruskie wielkie księstwo.
Według Anonima Galla Bolesław rządził „potężnym królestwem ruskim przez przeciąg dziesięciu miesięcy”.Forum Według Anonima Galla Bolesław rządził „potężnym królestwem ruskim przez przeciąg dziesięciu miesięcy”.

Dokładnie 14 sierpnia 1018 r. polski książę (królem został w roku swojej śmierci – 1025) wkroczył do Kijowa porzuconego przez wielkiego księcia Jarosława, który zostawił w mieście swoją rodzinę i skarbiec. To bezkrwawe zajęcie ruskiej stolicy nie oznaczało, że wyprawa była łatwym przedsięwzięciem. Końcowy sukces był skutkiem wielomiesięcznych starannych przygotowań dyplomatycznych.

30 stycznia 1018 r. posłowie Bolesława i Henryka II zaprzysięgli obopólnie w Budziszynie (dzisiejsze Bautzen) układ pokojowy, który kończył szesnastoletni ciąg wojen niemiecko-polskich. Traktat był raczej upokarzający dla cesarza, który zaakceptował zwierzchność polskiego władcy nad ważnymi prowincjami Łużyc i Milska (dzisiejsze Oberlausitz), oddał mu za żonę saską margrabiankę Odę Ekkehardównę, która wyjechała do Polski już 4 lutego, oraz obiecał wesprzeć militarnie planowaną na lato wyprawę kijowską. Jedynymi zyskami Henryka II były: upragniony spokój na saskim pograniczu i nadzieja na osłabienie bizantyńskiego cesarza Bazylego II, który miał w Rusi silnego sprzymierzeńca.

Na początku lata 1018 r. armia polska, wspomagana przez 300 wojowników saskich i 500 węgierskich, ruszyła na wschód starym szlakiem wzdłuż Karpat ku Bramie Przemyskiej wiodącej wprost do centrum ruskiego państwa. 22 lipca nagłym atakiem zza Bugu sprzymierzone wojska rozbiły usadowioną za rzeką armię Jarosława. Wielki książę nie mógł skutecznie przeszkadzać w zwycięskim pochodzie na Kijów, bo musiał też stawić czoła atakującym z południa Pieczyngom, z których pomocy Chrobry ponownie skorzystał.

Według saskiego kronikarza Thietmara opuszczony przez władcę „Kijów przyjął w dniu 14 sierpnia Bolesława oraz wygnanego od dawna księcia Świętopełka”, któremu Chrobry przywrócił kijowski tron wielkoksiążęcy. Ruski autor „Kroniki lat minionych” beznamiętnie informuje, że „Bolesław wszedł do Kijowa ze Świętopełkiem”. Wodze fantazji puścił Anonim Gall, według którego „Bolesław bez oporu wkroczył do wielkiego i bogatego miasta i dobywszy z pochwy miecza uderzył nim w Złotą Bramę”. Tej pięknej legendy nie można potwierdzić, gdyż przechowywany na Wawelu Szczerbiec, ceremonialny miecz koronacyjny polskich królów, wykuto dopiero w XIII w., a słynną Złotą Bramę, wzorowaną na jednym z wjazdów do Konstantynopola, Jarosław Mądry zbudował kilka lat po 1018 r.

W Kijowie, jak pisze Thietmar, „tamtejszy arcybiskup [Jonasz] powitał ich uroczyście z relikwiami świętych oraz innymi wspaniałościami w monastyrze św. Zofii”, a Chrobremu „ofiarowano niezliczoną ilość pieniędzy” z bogactw tego miasta, o których krążyły w Europie legendy. Uciekający na północ Jarosław zostawił w mieście swoją macochę, żonę i dziewięć sióstr. Zabrał jednak ze sobą swoją szwagierkę, tj. piastowską żonę Świętopełka. Bolesław wysłał więc do niego poselstwo „z żądaniem oddania mu córki” w zamian za pochwycone w mieście członkinie jego rodu, ale do tej transakcji nie doszło i Piastówna nigdy już nie odzyskała wolności. „Aby pomszczona została w ten sposób zniewaga naszego rodu [tj. Piastów], Rusinom ku obeldze i hańbie” (Gall), „ten stary wszetecznik Bolesław uprowadził bezwstydnie” (Thietmar) jedną z dziewięciu szwagierek swojej córki – Przedsławę, która została jego kochanką.

Tymczasem Chrobry rozgościł się w bogatym Kijowie, gdzie było „więcej niż czterysta kościołów i osiem rynków, mieszkańców zaś liczba nie dająca się wyrazić” (Thietmar). „Zawładnąwszy przebogatym miastem i potężnym królestwem ruskim (…) niestrudzenie przysyłał stamtąd pieniądze do Polski” (Gall), zasilając swój skarbiec. Pamiętając o wspierających go wojskach, hojne dary „rozdzielił między swoich sprzymierzeńców” (Thietmar), tj. Sasów, Węgrów i Pieczyngów.

Zdobycie Kijowa, położonego pomiędzy cesarstwem wschodniorzymskim (bizantyńskim) i wschodniofrankijskim (niemieckim), wzmocniło pozycję geopolityczną polskiego władcy. O jego świadomości statusu gracza w skali już niemal kontynentalnej świadczą dwa poselstwa, które wysłał z Kijowa do obu cesarzy. O ile Henrykowi II posłał bogate dary, dziękując za wsparcie militarne, to do Bazylego II wysłał poselstwo, w którym arogancko groził mu wręcz swoim gniewem w razie wrogich działań Konstantynopola.

Według Anonima Galla Bolesław rządził „potężnym królestwem ruskim przez przeciąg dziesięciu miesięcy”, ale jest to informacja trudna do zweryfikowania. Chociaż wedle saskich informacji „mieszkańcy tego kraju garną się do niego i swoją wierność mu okazują” (Thietmar), to przezornie zabezpieczył sobie tyły, rozmieszczając swoje garnizony wojskowe „po [różnych] grodach na leże” („Powieść minionych lat”, 1018 r.).

Zagrożenie czaiło się jednak nie wewnątrz Rusi, lecz na północy, gdzie zbiegły Jarosław przygotowywał się w Nowogrodzie do akcji odwetowej. Wysłał stamtąd posłów za Bałtyk do Szwecji, którą rządził Olof Skötkonung, siostrzeniec Chrobrego. Szwedzki król dostarczył zza morza zbrojne wsparcie skandynawskich Waregów, a ruski książę ożenił się z jego córką Ingegerdą, która została później prawosławną świętą Anną Nowogrodzką.

Po kilku miesiącach Bolesław wycofał się z Kijowa, uznawszy pewnie, że osiągnął już najważniejsze cele symboliczne, polityczne i ekonomiczne. Pobijając Ruś, zaspokoił ambicję, wzmacniając swoją sławę niezwyciężonego wodza. Jego celem nie było przyłączenie ziem ruskich do państwa piastowskiego, co wymagałoby niebezpiecznego rozproszenia sił militarnych, lecz osadzenie na tronie wielkoksiążęcym sprzyjającego sobie władcy, jakim był oczywiście zięć Świętopełk. Zwiększył też znacząco zasoby swojego skarbca i sowicie nagrodził swoich współpracowników, tj. członków zmilitaryzowanej arystokracji polskiej.

Nie popełnił już błędu z 1003 r., kiedy to sam zasiadł na tronie praskim, co szybko obróciło przeciw niemu Czechów. Teraz zadowolił się pozycją gwaranta nowego porządku, podkreślając ten status przez wybicie w Kijowie pięknych srebrnych denarów opatrzonych jego imieniem zapisanym cyrylicą – БОЛЕСЛАВЪ.

Wracając, pograniczne „Grody Czerwieńskie zajął dla siebie, i poszedł do swego kraju. Świętopełk zaś począł władać w Kijowie”. Według tradycji ruskiej jego odwrót był spowodowany wieścią o nadciągającym z północy Jarosławie wspieranym przez skandynawskich najemników. Obawiając się ataku, „Bolesław uciekł z Kijowa, zabrawszy skarby i bojarów Jarosławowych i siostry jego (…) i ludzi mnóstwo uprowadził ze sobą” („Powieść minionych lat”).

Anonim Gall potwierdza, że powrót Chrobrego z Rusi był zagrożony przez wypędzonego księcia Jarosława, który ze swoim wojskiem „podążał za nim z tyłu i usiłował, pewny zwycięstwa, stoczyć walkę nad rzeką Bugiem”. Sytuacja była niebezpieczna, bo „jego rycerzy jest niewielu, a wrogów jakby sto razy tyle”. Bolesław raz jeszcze zmobilizował swoją osłabioną armię, przekonując swoich wojowników, że tylko na polu bitwy „pozyskają wieczną sławę, tryumf i zwycięstwo”. Nie musiał ich długo przekonywać i „wszyscy jego rycerze jednomyślnie wznieśli włócznie i odpowiedzieli, że wolą z tryumfem wrócić do domu niż z łupami a haniebnie. Wtedy król Bolesław, zachęcając po imieniu każdego ze swoich, wdarł się jak lew [krwi] spragniony, w najgęstsze szyki wroga. I brak po prostu słów, jak straszną rzeź sprawił wśród tych, którzy stawili mu opór, i nikt nie potrafi dokładną cyfrą określić tysięcy zabitych nieprzyjaciół, którzy, jak wiadomo, niezliczeni stanęli do walki, ale mało który ocalił życie ucieczką […] tak wielki był tam rozlew krwi, że nikt nie mógł przejść przez całą równinę inaczej, jak brodząc we krwi i [stąpając] po trupach, a cała rzeka Bug nabrała raczej barwy krwi niż wody rzecznej”.

Ta heroiczna wizja polskiego kronikarza usuwała jakiekolwiek wątpliwości, kto był zwycięzcą tej wojny i utrwalała jednoznacznie pozytywną pamięć o wielkim władcy. Ten sukces militarny nie przełożył się jednak na utrwalenie korzystnego dla Piastów układu geopolitycznego, bo Świętopełka przerosło powierzone mu zadanie. Nie zdołał się utrzymać w Kijowie zaatakowany przez wracającego do sił brata Jarosława. Wyparty ze stolicy zbiegł na południe do zamieszkujących nadczarnomorskie stepy Pieczyngów.

Ci tradycyjni sojusznicy Chrobrego chętnie udzielili mu wsparcia i w 1019 r. Świętopełk wrócił „z Pieczyngami w sile potężnej, a Jarosław zebrał mnóstwo wojów i wyszedł przeciw niemu nad [rzekę] Altę (…) i poszli przeciw sobie, i pokryli pole nad Altą mnóstwem obojga wojsk (…) była walka okrutna, jakiej nie było na Rusi, i chwytając się za ręce rąbali się, i zwarli się po trzykroć, aż po wądołach krew ciekła. Pod wieczór zaś zwyciężył Jarosław, a Świętopełk zbiegł” („Powieść minionych lat”, 1019 r.).

Nieszczęsny książę, który w swoim kraju zasłużył sobie na przydomek Przeklęty, ponownie szukał ratunku u swojego teścia, ale po drodze do Polski „napadł nań bies [i] między Lachami i Czechami zakończył marnie żywot swój”. A „po odejściu ze świata tego spotkały go męki; wskazuje na to jawnie zesłana nań kara, która o śmierć go przyprawiła; i po śmierci związany jest wieczną męką. Jest zaś mogiła jego w pustyni do dziś dnia; wychodzi z niej smród okrutny. To Bóg okazał na przestrogę kniaziom ruskim” („Powieść minionych lat”).

Nie pozostały po nim nawet dzieci, o których prawa Chrobry mógłby się upominać, więc nic już nie przeszkadzało Jarosławowi w długich rządach (do 1054 r.), które przyniosły mu przydomek Mądrego. Nie próbował już odbić Grodów Czerwieńskich i na granicy polsko-ruskiej, podobnie jak na polsko-niemieckiej, na wiele lat nastał wreszcie pokój utrwalony strachem przed polskim władcą.

***

We wrześniu ukaże się książka autora „Co się stało w 1018 r.?”.

Polityka 33.2018 (3173) z dnia 13.08.2018; Historia; s. 59
Oryginalny tytuł tekstu: "Pierwsza wyprawa kijowska"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną