Historia

Historia, jakiej nie znacie: Seks w czasach zimnej wojny

Seks to potężna dźwignia i od dawna służy do wykradania informacji. Seks to potężna dźwignia i od dawna służy do wykradania informacji. Roberto Tumini / Unsplash
Szpiegostwo jest często nazywane drugim najstarszym zawodem świata. Z tym pierwszym też ma zresztą wiele wspólnego.

Seks to potężna dźwignia i od dawna służy do wykradania informacji i wpływania na decyzje polityczne, czasem z niszczącym skutkiem. Już w starożytności zdawano sobie sprawę, jak wielką siłą jest kobieca seksualność i jak bezbronni są wobec niej mężczyźni – dość wspomnieć o Dalili, podstępem wykradającej sekret Samsona, czy Judycie, która miała upić i pozbawić głowy Holofernesa, dowódcę wojsk babilońskich oblegających izraelskie miasto Betulia.

Inny przykład – Kleopatra, ostatnia z rodu wielkich Ptolemeuszy. Jak głosi legenda, efektownym wywinięciem z dywanu uwiodła Juliusza Cezara, czym przyczyniła się do wybuchu wojny domowej i zmiany rzymskiej republiki w cesarstwo. O Macie Hari, rozstrzelanej w 1917 r. za szpiegostwo na rzecz niemieckiej Rzeszy, słyszał każdy, ale już Amy Thorpe Pack, Amerykanka wykorzystująca swoje wdzięki do zdobywania ściśle strzeżonych tajemnic, jest osobą mniej znaną.

Czytaj także: Pierwsza salwa zimnej wojny

Kto i po co uwodził

Znajdziemy w jej historii i polski ślad – podobno w 1937 r. w Warszawie uwiodła urzędnika MSZ, miała też przekazać Anglikom pierwsze informacje o pracach nad rozszyfrowaniem Enigmy. W 1941 r. podjęła w Waszyngtonie stałą współpracę z MI6, brała udział w wykradzeniu szyfrów włoskiej marynarki wojennej i kodów używanych przez Vichy. Podczas tej ostatniej misji zakochała się w attaché prasowym francuskiej ambasady, wyszła za niego za mąż i po wojnie zamieszkała w romantycznym zamku w Oksytanii.

Oczywiście taką metodą posługiwały się nie tylko kobiety – dość wspomnieć majora Jerzego Sosnowskiego, który uwodząc cudze żony w Berlinie, zdobył dla Oddziału II Sztabu Generalnego niezwykle cenne informacje o stanie i planach Reichswehry.

Czytaj także: Seks, szpiedzy i wielka polityka

Afery z erotycznym podtekstem

Seksszpiegostwo przyjęło bardziej zorganizowane formy w czasie zimnej wojny, kiedy walczące ze sobą agencje wywiadu przejęły rolę armii na froncie. Najskuteczniejsi okazali się, mimo dekretowanej wstrzemięźliwości, towarzysze radzieccy (podobno stworzyli nawet specjalną „Leninowską Szkołę Techniczną”, gdzie uczyli wyselekcjonowane agentki, tzw. jaskółki, i ich opiekunów, kruki).

Najczęściej starano się organizować schadzki z interesującymi wywiad osobami w specjalnie przygotowanych pokojach hotelowych, nagrywając zza ściany kompromitujące materiały, by z ich pomocą szantażować dyplomatów i wojskowych. W taką pułapkę wpadł amerykański dyplomata w Warszawie Irvin C. Scarbeck, sfotografowany w łóżku z dwukrotnie młodszą kochanką i zmuszony do współpracy z polskimi służbami. (Został później zdemaskowany i skazany za szpiegostwo w USA).

Szantaż jednak nie zawsze działał. Na przykład płk Louis Guibaud, francuski attaché wojskowy w Moskwie, postawiony przed wyborem: zdrada lub kompromitacja, popełnił samobójstwo. Brytyjski ambasador w ZSRR Geoffrey Harrison sam przekazał przełożonym informację o romansie z młodą pokojówką i popełnionych niedyskrecjach. Okazało się zresztą, że dziewczyna była nie tylko agentką KGB, ale też siostrą kapitana Jewgienija Iwanowa, rosyjskiego szpiega w Londynie związanego ze słynną aferą Profumo, również mającą erotyczny podtekst.

Czytaj także: Berlińskie muzeum szpiegów

Zimna wojna, brudna wojna

Najsłynniejszą szpiegowską aferą erotyczną lat zimnej wojny okazała się zorganizowana przez wschodnioniemiecki wywiad, a wymyślona przez jego złowrogiego szefa Markusa Wolfa operacja „Romeo”. Wolff zauważył, że w tymczasowej stolicy RFN Bonn pracuje wiele młodych, samotnych kobiet. Te urzędniczki zwykle niskiego szczebla i sekretarki rozmaitych instytucji miały się stać ofiarami agentów Stasi.

Przygotowywano ich starannie – z branych pod uwagę młodych mężczyzn do działań przechodził zaledwie 1 proc. kandydatów. Wybierano wcale nie najprzystojniejszych, ale najbardziej inteligentnych i mających dobre maniery, czyli coś, czego najwyraźniej na tajnych kursach nie można się nauczyć. W ramach szkolenia uczyli się psychologii i sztuki manipulacji, po czym przerzucano ich na Zachód, gdzie uwodzili wskazane przez wywiad ofiary. Ostrożnie je oswajali, uzależniali od siebie, po czym wciągali do współpracy.

Operacja okazała się niezwykle skuteczna – zachodnioniemiecki kontrwywiad wykrył ponad 40 kobiet współpracujących z agentami ze Wschodu, często przez wiele lat. Koszty psychologiczne, jakie poniosły, okazywały się druzgocące – większość darzyła uwodzicieli szczerym uczuciem. Druga strona szpiegowskiego konfliktu oficjalnie nie stworzyła takiego programu, jednak z pewnością korzystała z usług atrakcyjnych współpracowniczek i współpracowników. Ot, epizod zimnej i bardzo brudnej wojny.

Czytaj także: Pozostałości po zimnej wojnie

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną