Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Historia

Smaczki PRL

Jak upolityczniano kuchnię w PRL. Po co to było władzy?

Karczma w Olsztynie biorąca udział w ogólnopolskim konkursie „Srebrna Patelnia”, 1969 r. Karczma w Olsztynie biorąca udział w ogólnopolskim konkursie „Srebrna Patelnia”, 1969 r. Jerzy Michalski/RSW / Forum
Kapusta kiszona zamiast cytryn, płatki owsiane w roli migdałów i przekąski atrapy – o kuchni w czasach Polski ludowej opowiada Monika Milewska.
Na zapleczu warszawskiego baru mlecznego
Złota Kurka, lata 70.Roman Kotowicz/Forum Na zapleczu warszawskiego baru mlecznego Złota Kurka, lata 70.

JOANNA PODGÓRSKA: – Z pani książki „Ślepa kuchnia” wynika, że w czasach PRL kwestie związane z jedzeniem zostały upolitycznione. Po co to było władzy potrzebne?
MONIKA MILEWSKA: – Była to jeszcze jedna sfera kontroli nad społeczeństwem i to sfera w pewnym sensie symboliczna. Jeśli na przykład jemy kutię podczas wigilii, jest to znak, z jaką tradycją jesteśmy związani, z jaką małą wspólną ojczyzną. Systemowi zagrażały tego typu sentymenty. Nie walczyło się z nimi otwarcie, ale poprzez propagowanie nowych wzorców.

Polityka 18.2022 (3361) z dnia 26.04.2022; Historia; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Smaczki PRL"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >