Kod Traugutta
Jak złamano powstańczy szyfr Traugutta. Kluczem było „Zdrowaś Maryjo”
Fenomenem powstania styczniowego było zorganizowanie tajnego państwa; powołano polską administrację, rząd, urzędników, pobierano podatki na rzecz powstania, działały policja tropiąca zdrajców i sądy. Oznaczało to wydawanie masy dokumentów, które szyfrowano. Ich treść pozostała nieznana przez blisko 100 lat. Tzw. szyfr Traugutta złamał kryptolog z najwyższej półki, gen. Jan Kowalewski, człowiek, który zatrzymał sowiecką Rosję, stojąc na czele polskiego radiowywiadu w trakcie wojny z bolszewikami.
Co zawierały odczytane przez niego pisma Romualda Tragutta? Chociażby informacje o André Magnanie – francuskim kapitanie, który miał się stać wodzem powstańczej floty, a stał się jej grabarzem.
Stale i wszechstronnie
Łamanie szyfrów było specjalnością uzdolnionego matematycznie Jana Kowalewskiego, naczelnika Wydziału II Radiowywiadu Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa. W lipcu i sierpniu 1920 r., gdy Armia Czerwona szykowała się do opanowania Polski, kierowany przez niego zespół kryptologów odczytał prawie 1000 szyfrogramów nieprzyjaciela. Przez cały okres wojny polsko-bolszewickiej liczba ta urosła do niemal 4 tys. ujawnionych tekstów strony przeciwnej oraz ponad 100 złamanych szyfrów armii Lenina i Trockiego. Nic dziwnego, że Kowalewski (pośmiertnie mianowany generałem) jest uważany za jednego z architektów zwycięstwa w bitwie warszawskiej, jak i całym konflikcie.
Nie dziwi również, że po drugiej wojnie światowej zdecydował się pozostać na emigracji, zamieszkał w Wielkiej Brytanii. Choć nie przestał się jednak interesować tym, co działo się za żelazną kurtyną. Redagował i wydawał miesięcznik „East Europe and Soviet Russia”. Jak wspominał były zastępca dowódcy AK gen. Tadeusz Pełczyński: „Kowalewski stale, konsekwentnie i wszechstronnie studiował zagadnienia Rosji Sowieckiej.