Za czarną legendą
Czarna legenda Heleny Wolińskiej. Była inspiracją dla „Idy”. „Nie zginała karku”
ARTUR DOMOSŁAWSKI: – 20 lat temu nie trzeba było przedstawiać bohaterów. Dziś tak. Kim byli Helena Wolińska i Włodzimierz Brus?
KATARZYNA KWIATKOWSKA-MOSKALEWICZ: – On – profesorem ekonomii politycznej, postacią na Uniwersytecie Warszawskim, wychowawcą „komandosów”. I jednym z wymienionych przez Władysława Gomułkę w przemówieniu w Marcu ’68 jako wróg, obok m.in. Leszka Kołakowskiego i Zygmunta Baumana. W przeciwieństwie do tych dwóch Brus nie wyemigrował na fali Marca. Uważał, że nie może uciec, gdy jego studenci siedzą w więzieniach, i że partia nie ma prawa wyrzucać go z jego kraju. Wyjechał cztery lata później ze względu na chorobę syna. Został profesorem w Oksfordzie, wspierał KOR i Solidarność. Ciągnął się za nim cień przeszłości – przede wszystkim żony.
I tu przechodzimy do Heleny Wolińskiej. Doktora prawa, uczestniczki komunistycznego ruchu oporu. Z ówczesnym partnerem Franciszkiem Jóźwiakiem zakładała Milicję Obywatelską, a w latach 1949–53 pracowała w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. Na jej ocenie zaważyła ta ostatnia funkcja, bo oskarżała m.in. osoby z poakowskiego podziemia. Wyrzucono ją z partii w 1967 r. za obronę koleżanek usuwanych z pracy na fali antysemickiej kampanii. W Wielkiej Brytanii była już tylko żoną przy mężu. Aż w połowie lat 90. polski rząd postanowił rozliczyć ją za działalność w okresie stalinizmu.
Dlaczego to biografia podwójna?
Bo prócz politycznej to wielka historia miłosna. Rozdzieliła ich wojna w 1941 r. po napaści III Rzeszy na ZSRR, potem byli w innych związkach, a zeszli się w latach 50. Już na emigracji Brus lubił przedstawiać Wolińską jako swoją pierwszą i trzecią żonę.
Poznali się w Rewolucyjnym Związku Niezamożnej Młodzieży Szkolnej.