Zakazany owoc
Zakazany owoc. Dlaczego 60 lat temu Kościół wycofał cichcem indeks ksiąg zakazanych
Obowiązywał przez 400 lat i obejmował dzieła najsłynniejszych naukowców i artystów. 14 czerwca 1966 r. Watykańska Kongregacja Nauki Wiary (dawniej Święte Oficjum) poinformowała, że Indeks ksiąg zakazanych nie ma już mocy prawa kościelnego, a czytanie, przechowywanie lub rozpowszechnianie zakazanych publikacji nie będzie podlegało karom. Komunikat głosił jednocześnie, że indeks zachowuje moc moralną, a obowiązkiem katolików jest unikanie niemoralnych dzieł.
Kościół od zarania walczył z nieprawomyślnymi ideami, niszcząc teksty uznane za bluźniercze lub heretyckie (od pism ariańskich za czasów cesarza Konstantyna po Talmud i niektóre dzieła Arystotelesa). Wynalezienie prasy drukarskiej sprawiło jednak, że palenie heretyckich tekstów stało się nieefektywną metodą cenzury. Publikacji było zbyt wiele, a cena książek znacznie spadła.
Czytaj także: Najcenniejsza księga świata – rękopis „De revolutionibus”
Ojciec indeksu
Po wystąpieniu Lutra w zalewie publikacji reformatorskich strona katolicka doszła do wniosku, że należy ograniczyć dostęp do książek poprzez kontrolę nad wydawcami. W 1544 r. paryska Sorbona ustanowiła ważny precedens, publikując „Catalogue des livres censurez par la faculté de theologie de Paris” – krótki wykaz niedopuszczalnych autorów i tytułów. Podobne listy ogłosili wkrótce uniwersytet w Leuven w Belgii pozostający pod władzą cesarza Karola V, a także urzędnicy inkwizycji w Portugalii (1547 r.) i Wenecji (1549 r.).
Na miano ojca indeksu zasłużył kardynał Gian Pietro Carafa (1476–1559), który jako przewodniczący Świętej Inkwizycji domagał się opracowania jednolitego katalogu wszystkich heretyckich książek.