Magicy władzy
Magicy władzy. Już królowie kazali sobie stawiać horoskopy. Brzmi niepokojąco znajomo
Mistrz Twardowski przeszedł do legendy jako najsłynniejszy czarnoksiężnik doby renesansu, ale o jego prawdziwej tożsamości wiadomo niewiele. Prawdopodobnie nazywał się Lorenz Dhur i był Niemcem urodzonym ok. 1515 r. w Norymberdze, wykształconym w Wittenberdze. Zafascynowany naukami magicznymi wyjechał do Krakowa. W XVI w. stolica Jagiellonów słynęła jako miasto astrologów oraz alchemików, gdzie adepci sztuk tajemnych z układu gwiazd i planet umieli wyczytać przyszłość.
Źródła potwierdzają, że Dhur był częścią dworu Zygmunta Augusta. Trafił tam w szczególnym momencie – po śmierci ukochanej Barbary Radziwiłłówny król pogrążył się w żałobie, szukając pocieszenia w praktykach magicznych. To właśnie Dhur był centralną postacią afery z wywoływaniem zjawy królowej Barbary. Zaaranżowany dla ostatniego Jagiellona seans mający przywołać zmarłą okazał się oszustwem, zorganizowanym przez dworską kamarylę przedstawieniem, w którym w rolę Barbary wcieliła się łudząco do niej podobna królewska nałożnica Barbara Giżanka.
Czytaj też: Biały proszek, czarne msze
Horoskopy władców
Sprzedaż iluzji zawsze była dobrym interesem, ale dla Dhura skończyła się fatalnie. Już po śmierci Zygmunta Augusta miał on zostać zamordowany przez tych samych dworzan, którzy nakłonili go do „przywołania ducha” Radziwiłłówny. Późniejsza legenda stworzyła zaś historię o polskim szlachcicu Twardowskim, który zaprzedał duszę diabłu w zamian za tajemną wiedzę i znajomość magii, przez co nazwano go polskim Faustem.
W dobie renesansu poszukiwania kamienia filozoficznego, zgłębianie sztuki transmutacji metali w złoto czy próba odgadnięcia z ruchu gwiazd wydarzeń na Ziemi nie miały wiele wspólnego z uprawianym przez oszustów wróżbiarstwem.