Ogień ciągle się tli
Minęło 75 lat, ale spór o pożar Reichstagu w Berlinie trwa. Nie tylko wśród historyków. W 2008 r. zapadł kolejny wyrok sądowy w tej sprawie!
To pożar Reichstagu, a nie mianowanie Hitlera kanclerzem, był początkiem końca republiki weimarskiej.
russ-j-taylor/Flickr CC by SA

To pożar Reichstagu, a nie mianowanie Hitlera kanclerzem, był początkiem końca republiki weimarskiej.

Przejęcie władzy w Niemczech przez Hitlera nie było przypadkiem, ale nie było też nieuniknione. W wyborach 6 listopada 1932 r. NSDAP (hitlerowska Narodowo-Socjalistyczna Partia Niemiec) utraciła dwa miliony głosów i znalazła się w poważnych kłopotach finansowych. Równocześnie KPD (Komunistyczna Partia Niemiec) zyskała 600 tys. głosów i zbliżyła się do liczby 100 deputowanych w Reichstagu (parlamencie). Upojona tym sukcesem propaganda komunistyczna zapowiadała nadejście czerwonej rewolucji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną