Klasyki Polityki

Jeden dzień z życia bezrobotnej w Niemczech

Pawel / Flickr CC by SA
Budzik zadzwonił o siódmej jak za dawnych czasów. Zapowiadał kolejny dobrze zaplanowany dzień, jakie Heike M. lubiła najbardziej. Wtedy dotarło do niej, że nie ma się dokąd spieszyć. Co najwyżej do Arbeitsamtu, niemieckiego pośredniaka.

Heike M., 43 l., absolwentka uniwersytetu w Getyndze, z praktyką w USA i Francji. Imperium medialne, w którym od siedmiu lat prowadziła biuro promocji, zaczęło sypać się przed rokiem. Nadszedł czas nerwowych przegrupowań, zaskakujących aliansów i porozumień dokonywanych za drzwiami gabinetu głównego szefa. Podwładni zaczęli tracić pracę. Heike M. musiała wówczas zrezygnować ze służbowego auta, komórki i opłacanej przez firmę karty wstępu na siłownię. Kolejna reorganizacja zmiotła jednak i jej stanowisko.

Polityka 2.2003 (2383) z dnia 11.01.2003; Świat; s. 44
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Chłopcy 30+, czyli faceci jak dzieci

Psychologowie alarmują: to już epidemia. Pokolenie 20-, 30-, a nawet 40-latków nie chce dorosnąć.

Agnieszka Sowa
12.07.2016