Klasyki Polityki

Sudańska fabryka głodu

Bez międzynarodowej pomocy plemiona z terenów objętych wojną czeka śmierć głodowa Bez międzynarodowej pomocy plemiona z terenów objętych wojną czeka śmierć głodowa Tomasz Tomczyk / Polityka
Wokół snują się nagie postacie o patyczkowych kończynach i olbrzymich głowach. Obcy czuje się tu nieswojo. Jest jak na innej planecie, otoczony przez mieszkańców o twarzach mędrców i zanikłym ciele.

Najsłabsze dzieci leżą w cieniu drzew nie mając sił, by odgonić z twarzy muchy. Trzylatki nie potrafią jeszcze chodzić. Dzieci wyglądające na cztery lata, mają siedem. W centrach terapeutycznych południowego Sudanu tygodniami balansują na granicy życia i śmierci. Wolontariusze organizacji „Lekarze bez granic” przyjmują je tu, gdy ich waga spada poniżej 60 proc. normalnej. Nagość jest wszechobecna.

Obóz Bararud uchodzi za najlepiej zorganizowany: jest tu dobry pas startowy i każdy wolontariusz ma swoją własną tuku – okrągłą, glinianą chatkę.

Polityka 37.1999 (2210) z dnia 11.09.1999; Na własne oczy; s. 92

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019