Klasyki Polityki

Przychodzi Polak do psychoterapeuty

Skoro rośnie popyt, to szyldem psychoterapeuty posługują się coraz częściej astrolog, jasnowidz, wróżka, tarocista, uzdrowiciel dusz, którzy bezkarnie mieszają ludziom w głowach. Proponowana ustawa o zawodzie psychologa jeszcze tę bezkarność pogłębi. Skoro rośnie popyt, to szyldem psychoterapeuty posługują się coraz częściej astrolog, jasnowidz, wróżka, tarocista, uzdrowiciel dusz, którzy bezkarnie mieszają ludziom w głowach. Proponowana ustawa o zawodzie psychologa jeszcze tę bezkarność pogłębi. Mirosław Gryń / Polityka
Jeszcze niedawno rodak zapytany: jak leci? – odpowiadał litanią niepowodzeń i krzywd. Teraz obowiązuje model przebojowego człowieka sukcesu. A kto się skarży, powinien iść do psychoterapeuty. Psychoterapia staje się modna, poszukiwana i niezwykle popłatna.

Na początku może być nieustępliwy lęk. Albo smutek bez powodu. Trudności w kontaktach z otoczeniem, pretensje do innych lub złość na samego siebie. Do tego zaburzenia snu, jedzenia i innych funkcji życiowych, nieustanne zmęczenie, problemy z koncentracją uwagi. Albo brak sił, aby dalej zmagać się z codziennością, brak satysfakcji z autentycznych dokonań – lub wiele innych doznań, które spadają nagle i nie dają już funkcjonować normalnie.

Polityka 5.2002 (2335) z dnia 02.02.2002; Raport; s. 3
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >