Klasyki Polityki

Kablowanie na ekranie

Jak dziennikarze zrobili Wielkiemu Bratu psikusa

Koleżanki i koledzy, po wypisaniu na czarnym foliowym worku na śmieci pastą do zębów hasła „Jesteśmy z Wojtkiem”, także opuścili dom BB. Koleżanki i koledzy, po wypisaniu na czarnym foliowym worku na śmieci pastą do zębów hasła „Jesteśmy z Wojtkiem”, także opuścili dom BB. Wojtek Stein / Reporter
Zanim 4 marca ruszy największy w historii polskich telewizji studniowy show „Big Brother” (BB), kierownictwo TVN zaprosiło do Sękocina pod Warszawą 10 dziennikarzy.

Próba generalna w siedzibie Wielkiego Brata miała trwać dwie doby, skończyła się jednak po 20 godzinach. Dziennikarze zrobili bowiem organizatorom małego psikusa.

Wypad do Sękocina przygotowano z iście polską nonszalancją. Najpierw miał zadzwonić człowiek z TVN i poinformować, co można, a czego nie należy ze sobą zabrać do domu Wielkiego Brata. Nie zadzwonił. Wydzwoniony rzecznik TVN zaś podsunął, być może żartem, że trzeba się zaopatrzyć „jak na zimową eskapadę w Bieszczady”.

Polityka 9.2001 (2287) z dnia 03.03.2001; Tele Wizje; s. 94
Oryginalny tytuł tekstu: "Kablowanie na ekranie"

Czytaj także

Ja My Oni

Zjawisko zamknięcia się w sobie

Na długo przed pandemią psychiatrzy obserwowali syndrom zatrzaskiwania się młodych ludzi we własnych pokojach i własnym wnętrzu – czy to się teraz rozprzestrzeni?

Aleksandra Żelazińska
06.05.2020