Klasyki Polityki

Jogin listy pisze

Jogin listy pisze, obraża i grozi

Free-Photos / Pixabay
Nauczyciela jogi w listach obrażał hierarchów Kościoła katolickiego, prokuratorów, sędziów oraz groził przeorowi Jasnej Góry. Sąd kazał umieścić go w szpitalu psychiatrycznym, gdyż zachodzi prawdopodobieństwo, że będzie obrażał nadal.

Rzecz zaczyna się i jak dotychczas kończy w Częstochowie. Tam Ryszard M., nauczyciel laya-jogi i przywódca Bractwa Zakonnego Himawanti, trafił na komisariat i – jak twierdzi – pod presją policjantów przyznał się do wysłania listu z groźbą wysadzenia w powietrze Jasnej Góry. Początkowo wydawało mu się, że może to traktować w kategoriach żartu.

„Kiedy odpytywano mnie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem panom policjantom, że granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynkupisze w broszurce pt.

Polityka 2.2000 (2227) z dnia 08.01.2000; Kraj; s. 30
Oryginalny tytuł tekstu: "Jogin listy pisze"

Czytaj także

Klasyki Polityki

Zimna woda zdrowia doda

Pierwszy raz mors wchodzi do zimnej wody z ciekawości, drugi – na przekór sobie, a trzeci – z przyzwyczajenia.

Agnieszka Kulawiak
12.03.2019