Klasyki Polityki

Wina nieboszczyka

Obrona konieczna przysługuje obywatelom, nie policjantom

Złodziej samochodów zastrzelony w centrum Warszawy 7 stycznia 2000 r. Złodziej samochodów zastrzelony w centrum Warszawy 7 stycznia 2000 r. PAP
Sąd skazał emerytowanego pułkownika, który śmiertelnie postrzelił uciekającego włamywacza na parkingu. Policjant w centrum Warszawy zabójczo skuteczną serią definitywnie powstrzymał szarżującego nań złodzieja samochodowego. Oba przypadki, choć mają odmienny wymiar prawny, łączy pytanie o granice obrony koniecznej obywateli i o zakres uprawnień policjantów.

Pogląd, iż bandyta, który staje się ofiarą w wyniku własnej agresji, sam ponosi za to winę, bliski jest nie tylko obywatelom, funkcjonariuszom, ale także Sądowi Najwyższemu i polskiej doktrynie prawnej. Mamy prawo bronić się przed napaścią. Teoretyczne normy kodeksu i najbardziej uczone glosy do wyroków (w podobnych, ale nigdy w identycznych sprawach) nie stanowią jednak tak naprawdę o decyzjach, które wielu z nas musiałoby podjąć błyskawicznie stając oko w oko z napastnikiem.

Na ulicy: w nogi

Większa dostępność broni palnej dla obywateli, wynikająca ze znowelizowanej w ub.

Polityka 4.2000 (2229) z dnia 22.01.2000; Społeczeństwo; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Wina nieboszczyka"

Czytaj także

Społeczeństwo

Lekarka: Polska odwróciła się od pacjentek

„Osoby, które argumentują ten wyrok troską o życie i rodzinę, kradną czas kobietom. Decyzja trybunału sprawi, że te z nich, które chciały być matkami, nigdy nimi nie będą. A nas stawia w sytuacji nieetycznej” – mówi Kaja Filaczyńska, inicjatorka listu otwartego do TK, pod którym podpisało się niemal tysiąc lekarek i lekarzy.

Mateusz Witczak
23.10.2020