Klasyki Polityki

Krzycz, bij i kijem pogoń

To było coś więcej niż gwałt

Mirosław Gryń / Polityka
W podłomżyńskich Kossakach zostało po staremu: bogatsza szlachta i biedniejsi chłopi. Jakby lepsi i jakby gorsi, choć nie ma przecież już żadnej szlachty ani żadnych włościan. A jednak. Z lepszych pochodzą gwałciciele, Ewa – z tych gorszych.

Ewa boi się zasnąć. Jeśli jej się to nawet uda, śnią się jej gromady szczurów, które się na nią rzucają. Albo widzi we śnie okno szkolne. Stoi w nim nauczycielka i porusza firankami. Wylatuje z niej jakieś robactwo i obsiada Ewę. Wewnątrz szkoły chodzą umarli z nożami. Jakby chcieli uderzyć. Ewę uderzyć – nic łatwiejszego na świecie. Jest jak samotne drzewo na polu, które zbiera pioruny z całego nieba.

Gwałt to gwałt

Ewa zastanawia się, czy przeżyła najszczęśliwszy dzień w życiu.

Polityka 8.2005 (2492) z dnia 26.02.2005; Społeczeństwo; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Krzycz, bij i kijem pogoń"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001