Klasyki Polityki

Krzycz, bij i kijem pogoń

To było coś więcej niż gwałt

Mirosław Gryń / Polityka
W podłomżyńskich Kossakach zostało po staremu: bogatsza szlachta i biedniejsi chłopi. Jakby lepsi i jakby gorsi, choć nie ma przecież już żadnej szlachty ani żadnych włościan. A jednak. Z lepszych pochodzą gwałciciele, Ewa – z tych gorszych.

Ewa boi się zasnąć. Jeśli jej się to nawet uda, śnią się jej gromady szczurów, które się na nią rzucają. Albo widzi we śnie okno szkolne. Stoi w nim nauczycielka i porusza firankami. Wylatuje z niej jakieś robactwo i obsiada Ewę. Wewnątrz szkoły chodzą umarli z nożami. Jakby chcieli uderzyć. Ewę uderzyć – nic łatwiejszego na świecie. Jest jak samotne drzewo na polu, które zbiera pioruny z całego nieba.

Gwałt to gwałt

Ewa zastanawia się, czy przeżyła najszczęśliwszy dzień w życiu.

Polityka 8.2005 (2492) z dnia 26.02.2005; Społeczeństwo; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Krzycz, bij i kijem pogoń"

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019