Klasyki Polityki

Prawdziwy koniec imperium

Obraz Rosji podczas spisu powszechnego. Włosy stają dęba

Obrazki z dzisiejszej Moskwy. Coraz więcej starych i smutnych ludzi, wszechobecny alkoholizm, nędza obok ostentacyjnego bogactwa. Obrazki z dzisiejszej Moskwy. Coraz więcej starych i smutnych ludzi, wszechobecny alkoholizm, nędza obok ostentacyjnego bogactwa. Stanisław Ciok / Polityka
Z daleka widać blichtr prezydenta Putina, przyjaźń z Zachodem i wzrost gospodarczy. Z bliska – śmiertelną chorobę rosyjskiego społeczeństwa. Śmiertelną, bo Rosja – dosłownie – wymiera.

Spokojnie, nic prostszego – zapukać przedstawić się, zadać jedenaście pytań i wpisać odpowiedzi do stosownych rubryk, ot i cała robota spisowego rachmistrza. Natalii Araninej, recepcjonistce małej prawniczej firmy Justika, wydawało się, że tak właśnie będzie, ale było zupełnie inaczej. Na wielkich betonowych osiedlach Krasnojarska wieczorami wcale nie jest spokojnie. Do swojego osiedla człowiek przywyka, zresztą dom Natalii jest całkiem przyzwoity. Typowa czteropiętrowa chruszczowka, czyli blok z czasów Chruszczowa, jakich setki i tysiące w każdym mieście byłego imperium, ale stoi w centrum miasta, jest odmalowana, a klatki schodowe pozamykane nowymi stalowymi drzwiami, z domofonem.

Polityka 3.2003 (2384) z dnia 18.01.2003; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Prawdziwy koniec imperium"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >