Klasyki Polityki

Się biegnie

Się biegnie. Czym naprawdę jest le parkour?

Zapewne chodziło o zabicie nudy, ale wkrótce doszła do tego ideologia. Zapewne chodziło o zabicie nudy, ale wkrótce doszła do tego ideologia. Bartosz Mateńko / Polityka
Le parkour to nie sport ekstremalny, nie akrobatyka i nie kaskaderka. To oswajanie miejskiej dżungli, specyficzny sposób poruszania się po ulicach i osiedlach.
Bartek, Paweł, Mirek, Dawid i Grzegorz spotkali się na zlocie traceurów w Szczecinie. Swój team nazwali Extreme Art, bo parkour jest według nich sztuką poruszania się.Bartosz Mateńko/Polityka Bartek, Paweł, Mirek, Dawid i Grzegorz spotkali się na zlocie traceurów w Szczecinie. Swój team nazwali Extreme Art, bo parkour jest według nich sztuką poruszania się.

Gdy idzie ulicami Szczecina Bartek Erkh Mateńko, student drugiego roku polonistyki, członek szczecińskiej grupy Extreme Art, ogląda barierki schodów, ściany, dachy. Myśli, jak je przeskoczyć, przebiec po nich. Przechodząc koło budynku ratusza staromiejskiego, patrzy na ścianę z oknami na wysokości około dwóch metrów. Dla innych to jeden z zabytków w mieście, dla niego bariera do pokonania, bo można przebiec po murku obok budynku, przeskoczyć na poręcz schodów, wskoczyć na parapet okna, a potem na drugi i trzeci, zeskoczyć na końcu budynku i biec dalej.

Polityka 38.2007 (2621) z dnia 22.09.2007; Na własne oczy; s. 128
Oryginalny tytuł tekstu: "Się biegnie"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >