PiS i SLD podzieliły się łupami

Telewizja rozdrapana
Jarosław Kaczyński lubi ostatnio powtarzać, że Polska wraca do epoki przedrywinowej. Jeśli ma na myśli fakt, że wpływ na telewizję publiczną odzyskali Robert Kwiatkowski i Włodzimierz Czarzasty, to ma całkowitą rację. To najbardziej wyrazisty przykład.

Tyle że stało się to za sprawą PiS i umowy tej partii z lewicą; tej umowy, co to jej nie ma, ale działa. Paradoks, iż w walce o IV RP trzeba jej czasami zaprzeczyć, został już przez wyborców PiS dawno zaakceptowany i tylko niektórzy prawicowi publicyści wydają się nieco zakłopotani tym, że wybór nowego prezesa TVP był wewnętrzną partyjną sprawą PiS. Ale i im chodzi bardziej o to, że szefem został „kojarzony z PiS” menedżer, a nie prawicowy „niezależny dziennikarz”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną